Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 marca 2020

IDEALNA RODZINA - Ilona Łepkowska




Na okładce czytamy: Anna Sobańska jest scenarzystką i producentką ulubionego serialu Polaków "Idealna rodzina", który od lat jest dla widzów niedoścignionym wzorem życia rodzinnego. Za to życie samej Anny całkowicie odbiega od tego wzoru. Bez reszty zajęta pracą i karierą kobieta kompletnie nie interesuje się córką, synem i swoim mężem. Jest też powszechnie znienawidzona przez współpracowników. Nie ma to dla niej jednak żadnego znaczenia – nie szanuje ludzi, nie liczy się z nimi, dla niej ważna jest tylko skuteczność działania. Wszystko się zmienia, gdy pewnego dnia w jej domu zjawiają się... dwie główne postacie z jej serialu.

Moim zdaniem: Ta książka mnie nie rozczarowała. Czy więcej spodziewałam się po  „królowej polskich seriali”? Może trochę.  Jest to opowieść o wziętej scenarzystce Annie Sobańskiej, w której życie wkraczją jej filmowi bohaterowie.  Trochę w nim namieszają, ale jak bywa w takich książkach wszystko skończy się happy endem. To powieść, która pozwoli się oderwać od rzeczywistości, czyta się ją przyjemnie i szybko. Przygody bohaterki nie nudzą, czasem  rozśmieszą. Poprawnie napisana książka na weekend.

Moja ocena:  warto przeczytać - (4/6) 

Ilona Łepkowska
Idealna rodzina
Wydawnictwo Muza
Warszawa 2020
s. 384

sobota, 29 lutego 2020

INNA KOBIETA - Karolina Głogowska, Katarzyna Troszczyńska



Na okładce czytamy:  Ada jest samotną matką czteroletniej Tosi. Jakiś czas temu rozwiodła się z mężem alkoholikiem. Nowa szefowa wykorzystuje Adę do pisania sprzecznych z etyką dziennikarską artykułów, a były mąż z radością wytyka jej każde potknięcie. Codzienną rutynę kobiety przerywa w końcu namiętny romans z przystojnym kolegą z pracy. Joanna jest przeciwieństwem Ady. To zmęczona psycholożka, tworząca wraz z kochającym mężem i dwójką dzieci szczęśliwą rodzinę. Jedynie jej pacjenci i rozwiedzeni od lat rodzice przyprawiają ją o ból głowy. Kobieta jest przekonana, że żyje w idealnym związku, a jak jest naprawdę? Niespodziewanie losy tych dwóch różnych kobiet skrzyżują się w najmniej oczekiwanym momencie.

Moim zdaniem: Rzadko wpada mi w ręce tak dobra powieść obyczajowa - w której nie ma lukru, tylko szczęśliwych zbiegów okoliczności i bohaterek tak infantylnych, że aż boli.  To jest powieść o dwóch kobietach i ich miłości do jednego mężczyzny. Bez upiększania, z trudnymi decyzjami bohaterek, z ich rozterkami  i wątpliwościami. Tak jak to w prawdziwym życiu wygląda. Do tego napisana ładnym językiem. Powieść dla kobiet na naprawdę wysokim poziomie i dodatkowo mądra życiowo.

Moja ocena: biegnij do biblioteki/księgarni:-)  (6/6) 

Karolina Głogowska, Katarzyna Troszczyńska
Inna kobieta
W.A.B.
Warszawa 2019
s. 400

wtorek, 5 marca 2019

WIELKA SAMOTNOŚĆ - Kristin Hannah


Na okładce czytamy: Ernt Allbright, były jeniec wojenny, wraca do domu po wojnie w Wietnamie całkowicie. Kiedy traci kolejną pracę, podejmuje impulsywną decyzję: przeniosą się całą rodziną na północ, na Alaskę, gdzie będą żyli bez prądu i wody – w ostatniej dzikiej części Ameryki. Dorastająca trzynastoletnia Leni, dziewczynka w trudnym wieku, uwikłana w burzliwy związek rodziców, ma nadzieję, że w nowej krainie czeka lepsza przyszłość dla rodziny. Jej matka, Cora, zrobi wszystko i pójdzie wszędzie dla mężczyzny, którego kocha, nawet jeśli oznacza to pójście w nieznane. Na początku Alaska wydaje się być odpowiedzią na ich modlitwy. W dzikim, odległym zakątku kraju odnajdują się wśród niezależnej społeczności Zmężczyzn i kobiet. Ale wraz z nadejściem zimy i ciemnościami obejmującymi Alaskę, kruchy stan psychiczny Ernta pogarsza się. Wkrótce niebezpieczeństwa na zewnątrz bledną w porównaniu z zagrożeniami wewnątrz. W ich małej chacie, pokrytej śniegiem, przez osiemnaście godzin nocy, Leni i jej matka poznają straszliwą prawdę: są sami. Na zewnątrz nie ma nikogo, kto by mógł ich uratować.

Moim zdaniem: Poruszająca. To powieść,  od której nie sposób się oderwać. Cały czas się o niej myśli. A gdy czytasz ostatnią stronę żałujesz, że tak szybko się kończy.

Moja ocena: biegnij do biblioteki/księgarni:-)  (6/6)

Kristin Hannah
Wielka samotność
Świat Książki
Warszawa 2018
s.507

poniedziałek, 1 maja 2017

PRACOWNIA DOBRYCH MYŚLI - Magdalena Witkiewicz



Na okładce czytamy: Mała przytulna pracownia, w której oknach zawsze stoją kwiaty, to miejsce pełne czarów. Można tam przymierzyć szczęście, przynajmniej tak brzmi jej slogan reklamowy. To tutaj, na ulicy Przytulnej 26, Pelagia, krawcowa, prowadziła przed wieloma laty pracownię krawiecką. Po jej śmierci to właśnie tu jej wnuk, Florian, postanowił otworzyć kwiaciarnię. Miejsce to dzieli z matką, Grażyną, ekscentryczną artystką. Otaczają ich przypadkowi ludzie, którzy z czasem stają się przyjaciółmi. Wielu z nich układa swoje życie na nowo. Siła tkwiąca w rodzinie, babce, matce i wnuku jest bardzo duża. Każde z nich ma w sobie pierwiastek dobrych myśli, każde z nich ma piękną moc, by obdarowywać nimi innych.
Pomimo tego, że Pelagia dawno temu odeszła, w przytulnej pracowni nadal zszywane są ludzkie losy. Tworzą wspaniały patchwork, nową całość, z pozornie niepasujących do siebie kawałków, tkanych nicią dobrych myśli.


Moim zdaniem: Wstyd mi, że pani Magdalena Witkiewicz zdecydowała się wydać tak głupie czytadło. Tą książką obraża nas - Czytelniczki. To czytadło jest  nudne jak flaki z olejem, bo nie było na niego pomysłu. Dialogi idiotyczne, postacie beznadziejnie głupie. I jeszcze autorka w perfidny sposób używa kryptoreklamy. Jestem oburzona tym, że autorka potraktowała swoje Czytelniczki jak głupie gęsi, myśląc, że wszystko łykną.  To, że wydawnictwo Filia zdecydowało się wydać tak mierną pozycję świadczy tylko o braku szacunku do Czytelnika.
„Pracownię Dobrych Myśli” należy omijać szerokim łukiem. To strata czasu. 

Powieści Magdaleny Witkiewicz, o których pisałam na blogu:


Nie podejmuję się jej oceny, bo jest to najgorsza książka jaką do tej pory czytałam.

Magdalena Witkiewicz
Pracownia Dobrych Myśli
Wydawnictwo Filia
Poznań  2016 
s. 310


niedziela, 19 marca 2017

BAR NA STARYM OSIEDLU - Sabina Waszut



Na okładce czytamy: Ola Kies w ciągu jednego, pechowego tygodnia traci pracę i rozstaje się z partnerem. Te wydarzenia sprawiają, że postanawia przyjąć niespodziewany spadek po zmarłej, dawno niewidzianej babce. Ola przeprowadza się z Warszawy na Śląsk, do Chorzowa. Ma przed sobą trudne zadanie. Musi zaaklimatyzować się w miejscu, z którego uciekły wraz z matką ponad dwadzieścia lat temu, otworzyć na powrót osiedlowy bar babci, a co najważniejsze zmierzyć się z przeszłością. Nic nie jest proste. Mała społeczność starego śląskiego osiedla, podchodzi nieufnie do nowej właścicielki baru. Ola musi się wiele nauczyć, nie tylko o śląskiej kuchni i gustach swoich klientów. Musi na nowo poznać Śląsk, inny niż ten, z którego wyjechała.  W barze na Starym Osiedlu spotykają się różni ludzie. Ola poznaje ich problemy. Staje się częścią ich codzienności.  Powrót na Śląsk sprawia, że odżywają wspomnienia o ojcu, który przez wiele lat był nieobecny w życiu Oli. Kobieta postanawia go odszukać. Liczy, że uporządkowanie przeszłości pomoże jej poukładać przyszłość. Perypetie związane z prowadzeniem baru i poszukiwaniem ojca przeplatane są opowieściami o Śląsku. Kolorowym i różnorodnym, tym współczesnym i tym z dziecięcych lat Oli.

Moim zdaniem: Druga książka której niestety nie będę mogła ocenić. Drukarnia źle ją skleiła i brakuje  stron. Sabina Waszut to autorka, której książki mi się podobają - jednak nie ta. „Bar na Starym Osiedlu” to najsłabsza z powieści, które do tej pory przeczytałam. Historia typowa dla kobiecej literatury, nie zaskakuje. Historia pospolita jakich wiele. Gdy czyta się powieści tej autorki naprawdę czuć Śląsk. A tym razem niewiele Śląska jest tutaj. Jestem  trochę rozczarowana i może dobrze, że książka nie jest cała.

Moja ocena: bez oceny 



Sabina Waszut
Bar na Starym Osiedlu
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA
Warszawa 2016
s. 304

NIE LUBIĘ KOTÓW - Katarzyna Zyskowska-Ignaciak


Na okładce czytamy: Wojtek. Robi karierę w niemieckiej korporacji, jest mężem i ojcem coraz rzadziej wracającym do Polski, za to coraz bliżej zaprzyjaźnionym z koleżanką z pracy.
Malina. Żona Wojtka. Z wykształcenia prawniczka, z wyboru pani domu, interesuje się dekoracją wnętrz, czas dzieli między pisanie bloga a zakupy.
Karolina. Przyjaciółka Maliny. Nieco znudzona redaktorka w największym polskim wydawnictwie, wciąż w stanie wolnym.
Daniel. Brat Karoliny. Ambitny młody prawnik, wspólnik w dużej kancelarii, ceni sobie niezobowiązujący seks.
Dagmara. Właśnie wydaje debiutancką powieść i idzie na kompromis z własnym talentem.
Konrad. Kochający syn, obowiązkowy pracownik, czuły kochanek, człowiek, który ma wszystko. A może nawet więcej.

Moim zdaniem: Tym razem będzie krótko. Dawno nie czytałam tak dobrej książki. Perfekcyjnie nakreślony obraz życia współczesnych trzydzietokilkulatków. Powieść - mądra, dojrzała,  prawdziwa, dająca do myślenia.  Doskonały język. Na takie książki się czeka. Dla mnie to lektura obowiązkowa:-)


Moja ocena: biegnij do biblioteki:-)  (6/6)

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Nie lubię kotów
Seria Czery Pory Roku
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Warszawa 2014
s. 380

sobota, 7 stycznia 2017

ŻYWOPŁOT - DoritRabinyan



Na okładce czytamy: To, co zaczyna się w chłodzie wczesnej zimy w Nowym Jorku, kończy się w szczycie oślepiającego słońcem lata na plaży w Jaffie. Przypadkowe spotkanie łączy ze sobą losy dwojga obcych ludzi: Liaty, młodej Izraelki z Tel Awiwu i Hilmiego, Palestyńczyka urodzonego w Hebronie. Podczas pewnej mroźnej zimy z dala od domu, na zaśnieżonych ulicach Nowego Jorku, stęsknieni za bliskowschodnim słońcem, Liat i Hilmi znajdują sobie miejsce zarezerwowane tylko dla nich, ich własny, intymny świat, przeznaczony tylko dla nich dwojga. W mrocznych zakątkach oraz w szczelinach życia rzeczywistość jednak dopada ich pod postacią ich izraelskich rówieśników i warczy na nich groźnie. Ich skomplikowana historia, pełna zwrotów i namiętności, podąża za nimi nawet wtedy, gdy każdy z nich próbuje pójść własną drogą - Liat wraca do Tel Awiwu, a Hilmi do wsi Jifna, na północ od Ramallah. To historia, która nigdy się nie kończy.

Moim zdaniem: Wzruszająca i piękna. Wydawałoby się, że temat miłości, to temat oklepany i banalny.   Jednak nie w tej książce. Jestem nią zachwycona. Jej prostotą, elegancją i świeżością. Dawno nie czytałam tak cudownej historii miłosnej.  Do tego doskonały język i fantastyczna okładka. Dla mnie to książka numer jeden minionego roku:-)


Moja ocena: biegnij do biblioteki/księgarni:-)  (6/6)

Dorit Rabinyan
Żywopłot
Smak słowa
Sopot 2016

s.333

sobota, 26 listopada 2016

BOGOWIE MAORYSÓW - Sarah Lark



Na okładce czytamy: Nowa Zelandia, 1899 r. Kevin, syn Lizzie i Michaela, wyrusza jako lekarz sztabowy na wojnę burską do Afryki. Dla Roberty, zakochanej w nim młodej dziewczyny, to poważny cios, ale decyduje się odważnie walczyć o ich wspólne szczęście.
Także Atamarie, córka Matariki, staje przed wielkim wyzwaniem: jako jedyna kobieta zaczyna studia na wydziale nauk inżynieryjnych na uniwersytecie. Od dzieciństwa fascynują ją latawce Maorysów. I to właśnie dzięki swojej pasji poznaje pioniera lotnictwa Richarda Pearse’a…

Moim zdaniem: Trzecia część historii rodziny Durych i Burtonów. I jestem miło zaskoczona. Po kolejnych tomach niewiele się spodziewam, bo zazwyczaj  są dużo gorsze od pierwszego. A tutaj  niespodzianka. Ten tom jest ciekawy, czyta się go dobrze. Książka ma w sobie świeżość.  Autorka nie powiela schematów. Ma na niego pomysł od początku do końca. Pojawiają się nowi, barwni bohaterowie i zaskakujące zwroty akcji. Rewelacyjnie czyta się wątek związany z Kevinem i jego wyjazdem do Afryki, natomiast trochę mnie nużyła historia Atamarie. Jednak ostatnie strony przeczytałam  na bezdechu. Myślę, że właśnie ta część sagi jest najlepsza. Dodatkowy plus za okładkę, taką książkę aż przyjemnie bierze się do ręki. Gorąco polecam:-)

II tom sagi Kouri - „Kobiety Maorysów” - recenzja

Moja ocena: polecam (5/6)


Sarah Lark
Saga Kauri
Bogowie Maorysów
Wydawnictwo Sonia Draga
Katowice 2015
s. 727

sobota, 15 października 2016

KOBIETY MAORYSÓW - Sarah Lark




Na okładce czytamy: Nowa Zelandia, rok 1875. Michael i Lizzie spełnili swoje wielkie marzenie o owczej farmie, przed nimi obiecująca przyszłość. Jednak pewnego dnia sielanka się kończy: ich najstarsza córka Matariki zostaje uprowadzona przez swego biologicznego ojca, maoryskiego wodza Kahu Heke…
Kiedy Michael i Lizzie żyją w ciągłym lęku o swą córkę, rodzina Burtonów oczekuje na powrót syna, Colina. Nikt nawet nie przypuszcza, jakie skutki będzie miał przyjazd młodego mężczyzny…
Moim zdaniem: Kontynuacja powieści „Złoto Maorysów”.  Uważam, że druga część jest słabsza - nierówna.  Przeczytanie jej zajęło mi dwa miesiące. Czytałam, odkładałam i wracałam. Przez wątki opowiadające o Parihaka  i walce o prawo wyborcze kobiet trudno było mi przebrnąć. Zbyt długie opisy, mało się dzieje. Nudziłam się śmiertelnie. Moim zdaniem dużym plusem  książki są opisy Nowej Zelandii i wyraziści bohaterowie. Jednak jest to typowa saga - nie ma zaskakujących zwrotów akcji, a historie bohaterów są do przewidzenia. Właśnie zabieram się za czytanie trzeciej części.  Powieść polecam, choć bez entuzjazmu. Plus za okładkę.

Moja ocena: można przeczytać gdy nie ma co czytać (3,5/6) 

Sarah Lark
Saga Kauri (II)
Kobiety Maorysów
Wydawnictwo Sonia Draga
Katowice 2015
s. 720

RZYMSKA PRZYGODA - Nicky Pellegrino



Na okładce czytamy: Serafina to młoda kobieta, która dorasta w malutkim mieszkanku na Zatybrzu. Dni upływają jej na opiece nad domem i siostrami, z którymi czasem śpiewa na pobliskim placu, by w ten sposób zarobić parę groszy na kino. Dziewczęta rozkochują się w bohaterach filmów wyświetlanych podczas popołudniowych seansów. Gdy wielki śpiewak przyjeżdża do Rzymu, Serafina ma okazję poznać jego świat od środka. Zrządzenie losu sprawia bowiem, że sława, przyjęcia i bogactwo znajdują się dla niej na wyciągnięcie ręki.  W jej życiu zmienia się prawie wszystko. Zakochuje się w dwóch mężczyznach o trudnych charakterach, przeżywa chwile uniesienia, ale i smutku. Musi też stawić czoła trudnym wyborom, od których zależy jej dalsze życie…

Moim zdaniem: To już druga książka Nicky Pellegrino, która wpadała w moje ręce. Powieść czyta się dobrze, chociaż nie wbija w fotel. Serafina  - główna bohaterka, która dla mnie jest mało wyrazista - opowiada swoje życie. Skupia się na  miłości do dwóch mężczyzn. To ona wpływa na jej życiowe decyzje i wybory.  Spodziewałam się powieści pogodnej, a jest to  powieść o stracie - nostalgiczna i smutna. Miałam wrażenie, że od połowy książki ten smutek bije z każdej strony. Dla mnie ciekawsze niż historia miłości były relacje w rodzinie Serafiny. Szkoda, że był to wątek poboczny. W tle klimatycznie  opisany Rzym lat 50. Powieść nie dla smutasów, jednak można ją przeczytać.

Moja ocena: można przeczytać gdy nie ma co czytać (3,5/6) 

Nicky Pellegrino
Rzymska przygoda
Prószyński i S-ka
Warszawa 2013
s. 359

sobota, 9 kwietnia 2016

W OBCYM DOMU - Sabina Waszut


Na okładce czytamy: Jest rok 1945, wojna dobiegła końca. Przychodzi czas oczekiwania na powracających mężczyzn. Czas gojenia ran. Trudno jest odnaleźć się w powojennej rzeczywistości, bez względu na pochodzenie, na wyznawane zasady. Znów historia zmusza do dokonania wyborów, znów należy stanąć po którejś ze stron. Zosia i Władek, główni bohaterowie książki, w tych pierwszych, powojennych latach, muszą odnaleźć coś jeszcze – siebie. Pobrali się w maju 1939 roku, więc nie mieli czasu na własne szczęście.

Kontynuacja losów Sophie z „Rozdroży”.  Autorka opowiada o latach 1945-1950. I tak samo jak w pierwszej części to historia o codzienności czasem radosnej innym razem smutnej. O decyzjach które nie zawsze są dla bohaterów dobre. O tym jak nie łatwo żyje się na Śląsku zaraz po wojnie. O tym, że trudno jest być Ślązakiem. Książka trzyma poziom. Bardzo dobrze się ją czyta. Nie umiałam się od niej oderwać. Tym razem bardzo podoba mi się okładka. Tak jak część pierwsza powieść jest napisana oszczędnym językiem, co jest jej atutem. Niestety i tym razem chronologia szwankuje.

„Rozdroża”

Moja ocena: polecam (5,5/6)

Sabina Waszut
W obcym domu
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA
Warszawa 2015
s. 316

środa, 9 marca 2016

ROZDROŻA - Sabina Waszut


Na okładce czytamy: Górny Śląsk, kilka lat przed wybuchem drugiej wojny światowej. Dla młodziutkiej Sophie jedyną odskocznią od domowych obowiązków i pracy w jadłodajni są spotkania z Władkiem Zaleskim, chłopcem mieszkającym w tym samym domu. Wkrótce przelotna znajomość przeradza się w silne uczucie. Młodzi zakochują się w sobie na przekór rodzinom, którym trudno zaakceptować związek niemieckiej dziewczyny z synem śląskiego powstańca. Wydaje się, że wszystko zmierza do szczęśliwego zakończenia. 
Sophie i Władek pobierają się w maju 1939, pełni nadziei i perspektyw na lepsze i dostatniejsze życie. Wrzesień rujnuje wszystkie ich plany. Władek walczy w polskim wojsku, dostaje się do niewoli, a wkrótce zostaje wcielony do Wehrmachtu. Tymczasem Sophie kończy kurs stenotypistek i dostaje pracę w pszczyńskim urzędzie. Wyjazd z rodzinnego domu dla młodej, wchodzącej właśnie w życie kobiety nie jest łatwy, a kilkuletnia rozłąka z mężem wystawia ich uczucie na wiele prób. Sophie musi dokonywać trudnych wyborów i podejmować wiele niełatwych decyzji...

Lubię historie dziejące się na Śląsku, więc gdy tylko przeczytałam opis na okładce, bez wahania wypożyczyłam tę książkę.  Stworzyć wiarygodną opowieść o Śląsku lat 1934-1946,  oddać jego dawną, magiczną atmosferę, pokazać jego różnorodność to nie lada wyzwanie.  Autorce się to udało. Czytając przeniosłam się się nie tylko na Śląsk. Czułam zapach rolady z modrą kapustą, przypomniałam sobie smak kołacza. „Rozdroża” to książka, w której nie znajdziemy niespodziewanych zwrotów akcji, ani wybuchów wielkiej namiętności. To powieść o codzienności i to właśnie jest jej siłą. Życie na Śląsku płynie własnym rytmem wyznaczanym ciężką pracą, chwilami radości i niełatwymi decyzjami. Kobiety muszą być silne, a mężczyźni twardzi i tacy właśnie są bohaterowie książki. „Rozdroża” to powieść napisana oszczędnym, ale ładnym językiem. W kilku miejscach trafiają się błędy chronologiczne i niezgodność z faktami historycznymi. Szkoda, bo autorka wykonała naprawdę  dobrą robotę.
„Rozdroża” to jedna z lepszych książek, które czytałam. Już zabrałam się za jej drugą część. Pierwszą gorąco polecam.

Moja ocena: polecam (5,5/6)

Sabina Waszut
Rozdroża
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA
Warszawa 2014
s. 315



sobota, 13 lutego 2016

SZKOŁA ŻON - Magdalena Witkiewicz


Na okładce czytamy: Julia jest świeżo po rozwodzie. Bardzo świeżo. Dokładnie pięć godzin i dwadzieścia siedem minut. Właśnie opija w klubie z przyjaciółkami imprezę rozwodową, kiedy w loterii wizytówkowej wygrywa tajemnicze zaproszenie do luksusowego spa o nietuzinkowej nazwie… Lista rzeczy, które ma ze sobą zabrać do „Szkoły żon” ogranicza się do szczoteczki do zębów i jednej pary bielizny. Julia, która porzuciła wiarę w miłość i w ogóle we wszystko, nie ma już nic więcej do stracenia, decyduje się jechać. W niesamowitym luksusowym spa, ona i kilka innych, zwyczajnych kobiet, przeżywają przygodę życia. Zostają tam przez 3 tygodnie a po powrocie nic nie jest już takie samo… Już nigdy żaden facet ich nie zostawi.

„Szkoła żon” to moim zdaniem najsłabsza książka Magdaleny Witkiewicz. Jestem rozczarowana.  Wydaje  mi się, że autorka nie miała potrzeby napisania powieści erotycznej. Jednak skusiła się, gdy wydawnictwo jej to zaproponowało. Niestety  widać na każdej stronie, że powieść była pisana na zamówienie. Ten pomysł nie przyszedł sam - temat jest - więc trzeba było coś wymyślić i zaczęło się kombinowanie. Niestety. Nie ma tu wciągającej historii, wszystko jest banalne i sztuczne, naciągnięte do granic możliwości. Postacie płytkie i infantylne. Dialogi nudne i o niczym. Powieść erotyczna powinna  działać na zmysły a po tekście „...ich języki splatały się niczym wodorosty, które wyglądały z tafli jeziora..." miłości raczej się odechciewa. Żenada.  Autorka, którą zawsze chwalę za ładny język, tutaj raczej się nie popisała. Okładka książki też byle jaka. 
Gdybym od „Szkoły żon” zaczynała lekturę powieści Magdaleny Witkiewicz,  po kolejne z pewnością bym nie sięgnęła. To mierne czytadło.  Szkoda na nią czasu.

Powieści Magdaleny Witkiewicz, o których pisałam na blogu:
Moja ocena: droga przez mękę - (1/6)


Magdalena Witkiewicz
Szkoła żon
Wydawnictwo Filia
Poznań 2013
s. 253

piątek, 25 grudnia 2015

PIERWSZA NA LIŚCIE - Magdalena Witkiewicz



Na okładce czytamy: Historia przyjaźni, która po latach rodzi się na nowo, miłości, która wybucha gwałtownie i niespodziewanie… Mimo niezagojonych ran, dawnych zdrad i upływającego czasu, przyjaźń powróciła. Powróciła z wielką mocą, która kruszy góry, sprawia, że niemożliwe staje się możliwe. Opowieść o trudnych wyborach, które mogą podarować komuś życie, o przebaczeniu i zrozumieniu oraz o wielkiej nadziei i sile kobiet. Czy najbliższej przyjaciółce potrafiłabyś wybaczyć wszystko? Mimo tego, że zabrała Tobie to, co kochałaś najbardziej? A gdyby jej wybór okazał się błędem? A gdyby jej dni były policzone? Ina myślała, że przeszłość zostawiła daleko za sobą. Teraz jej życie przebiegało tak, jak sobie tego życzyła. Czasem zapraszała do niego mężczyzn, ale tylko na chwilę. Patrycja w każdej chwili mogła wszystko stracić. Los postawił przed nią najtrudniejsze z zadań. Jak w ciągu kilku tygodni nauczyć ukochane córki jak żyć? Karola musiała wziąć sprawy w swoje ręce. Wyruszyła w podróż aby odnaleźć pierwszą na liście. Odnalazła. Ale wraz z nią wróciły bolesne wspomnienia.

Kolejna powieść Magdaleny Witkiewicz i  znowu zachwyt. Są takie książki po przeczytaniu, których ma się niedosyt i ta właśnie taka jest. Tak bardzo mi się podobała,  że pobiegłam do księgarni i kupiłam „Po prostu bądź” tej autorki.  „Pierwsza na liście” to powieść o życiu. A Magdalena Witkiewicz doskonale o nim pisać umie. Nie jest to ani banalne, ani patetyczne,  ani przesłodzone. Bardzo prosto mówi o rzeczach ważnych.  Na pierwszy plan wysuwa się przyjaźń. A o taką prawdziwą bardzo trudno we współczesnym świecie. Historia każdej bohaterki wciąga.  Książka bardzo optymistyczna, w sam raz dla smutasów, momentalnie poprawia nastrój. Od tej książki ciężko się  oderwać.  Książka dopracowana w każdym szczególe, bo i okładka kapitalna, i ładny, poprawny język. Chciałabym się do czegoś przyczepić, ale nie ma do czego:-) . 

Powieści Magdaleny Witkiewicz, o których pisałam na blogu:
Moralność pani Piontek
Zamek na piasku


Moja ocena: biegnij do biblioteki:-)  (6/6)


Magdalena Witkiewicz
Pierwsza na liście
Wydawnictwo Filia
Poznań 2015
s. 335

niedziela, 29 listopada 2015

MORALNOŚĆ PANI PIONTEK - Magdalena Witkiewicz


Na okładce czytamy: Przezabawna, słodko gorzka historia lekarza ginekologa, Augustyna Poniatowskiego, jego upiornej mamuśki, pani Piontek oraz kobiet jego życia. Gertruda Poniatowska. De domo Piontek. Ekscentryczna kobieta, harpia i pirania, od której chcą trzymać się z daleka ci, których chciałaby mieć blisko, a lgną do niej tacy, przed którymi zamyka drzwi.  Kocha szpilki, drogie tkaniny i kawę w eleganckich filiżankach. A najbardziej swojego syna, nazwanego na cześć króla, Augustynem. Augustyn marzy jednak, by miłość matki nie oplatała go niczym macki. Wyprowadza się do wynajętego mieszkania i omyłkowo zamieszkuje tam z pewną Anulą.   Romuald, mąż Gertrudy pozazdrości synowi. Sprytnie zrobi wszystko, by to Gertruda go porzuciła. Bo przecież takich kobiet jak ona się nie porzuca...  W najgorszym życiowym momencie Gertrudy do sąsiedztwa wprowadza się na pozór spokojna rodzina. Rodzice są bardzo zajęci, ale... Przecież dom obok, a właściwie za ścianą bliźniaka mieszka Gertruda, urocza starsza pani, którą można przecież czasem zająć się dziećmi...

Gdy zaczęłam czytać miałam mieszane uczucia. Kolejna banalna historia z ckliwym zakończeniem z szeroko pojętej literatury kobiecej.  I trochę się na Magdalenę Witkiewicz wkurzyłam, że spod jej ręki wyszło takie byle co.  Jednak im dalej czytałam, tym bardziej byłam do tej książki przekonana. Może i książka przewidywalna, a historia w niej opowiedziana uproszczona, jednak autorka doskonale oddała toksyczną relację nadopiekuńczej matki i syna. Przedstawiła ją  z przymrużeniem oka i cudownie przerysowała bohaterów. Romuald (safanduła, podejmujący próbę uniezależnienia się) i Gertruda (harpia, dla której najważniejsze są pozory) - to naprawdę dobre karykatury. Jeżeli miała być to satyra, to Magdalenie Witkiewicz się ona udała:-) 
„Moralność pani Piontek” napisana jest ładnym, poprawnym językiem, chociaż momentami przeszkadzały mi powtórzenia. Okładka mnie zachwyciła.
Powieść dobra na odstresowanie i przyjemne spędzenie wieczoru. Ma kilka niedociągnięć, ale można ją przeczytać.



Moja ocena: warto przeczytać - (4,5/6) 


Magdalena Witkiewicz
Moralność pani Piontek
Wydawnictwo Filia
Poznań 2015
s. 294





sobota, 22 listopada 2014

TYGRYSY W PORZE CZERWIENI - Liza Klaussmann




Na okładce czytamy: Ameryka, lata 50. XX wieku. Nick i jej kuzynka, Helena, spędziły beztroskie dzieciństwo we wspaniałej rodzinnej posiadłości znanej jako Tiger House. Teraz wynajmują wspólnie dom w Bostonie i snują plany na przyszłość. Tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej wszystko zdaje się być na wyciągnięcie ręki i obiecywać lepszy, szczęśliwy los. Owdowiała w czasie wojny Helena wyjeżdża do Hollywood, gdzie ma wyjść ponownie za mąż za atrakcyjnego młodego producenta filmowego, a Nick nie może się już doczekać przenosin na Florydę do własnego męża, Hughesa, który niedługo po ich ślubie zaciągnął się do marynarki wojennej. Wkrótce jednak złudzenia zaczynają pryskać. Mąż Heleny nie jest mężczyzną, jakim się wcześniej wydawał: całą uwagę koncentruje na urzeczywistnieniu swojego jedynego, mało realnego życiowego planu i potrzebuje w tym celu pieniędzy Heleny. Hughes natomiast wrócił z wojny chłodny i nieprzystępny, i Nick musi się pogodzić z obojętnością męża. Piętnaście lat później, Nick i Helena wraz z dziećmi wracają do Tiger House. Podczas gdy obie matki starają się odzyskać dawne poczucie nowych możliwości, ich nadzieje zakłóca ponure odkrycie dokonane przez dzieci – zwłoki ofiary brutalnego zabójstwa. Nagłe wtargnięcie przemocy w pozornie spokojną rzeczywistość Wyspy wydobywa z cienia prywatne problemy wszystkich członków rodziny i sprawia, że kolejne ich sekrety wychodzą na jaw. Bohaterowie zaczynają zbaczać z orbit wyznaczonych im przez codzienność i nic w ich życiu już nigdy nie będzie takie samo… 

Zachęcona recenzją przeczytaną w miesięczniku „Zwierciadło” długo szukałam tej książki w bibliotece. Spodziewałam się kryminału, a jest to bardzo dobra powieść obyczajowa, gdzie zbrodnia jest tylko pretekstem do przyglądania się relacjom międzyludzkim. Przedmieścia, amerykańska  klasa średnia, wzajemne uprzejmości, wydawałoby się idylla. Okazuje się, że jest to świat pełen sztuczności i udawania. Każdy z bohaterów zakłada maskę pod którą skrywa prawdziwe uczucia – urazy i żale gromadzone od lat.  Najbardziej, w książce, podobała mi się się forma. Powieść podzielona jest na sześć rozdziałów – każdy z nich przedstawia inną postać. Morderstwo to tylko zdarzenie, które każdy z bohaterów widzi inaczej. Opowiadając o nim przekazuje swoje emocje,  odsłania słabości i sekrety.  Autorce udało się wykreować postaci o wyjątkowych osobowościach, każda z nich jest ciekawa i każda nosi jakąś tajemnicę. Mnie najbardziej urzekł Ed, który prowadzi „badania naukowe” obserwując ludzi.  Niby nic, a jednak jego zachowanie przez całą książkę  niepokoi.  Doskonale zilustrowana obyczajowość Stanów Zjednoczonych po drugiej wojnie światowej. Czytając czuje się klimat Ameryki lat 50. Dużą zaletą książki jest to, że cały czas trzyma w napięciu. Ostatnie kartki czyta się jednym tchem. Autorka postawiła też na obrazowy język, dzięki temu miałam wrażenie, że jestem razem z bohaterami w „Tiger House”. I na sam koniec okładka mnie zachwyciła.
„Tygrysy w porze czerwieni” to książka dla tych, co tak ja Ed, lubią obserwować ludzi i ich zachowanie. Oceniam ją na 5.

Moja ocena: polecam (5/6)

Liza Klaussmann
Tygrysy w porze czerwieni
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2012
s. 447