Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na piątkę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na piątkę. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 sierpnia 2018

PIERWSZA PRZYCHODZI MIŁOŚĆ - Emily Giffin


Na okładce czytamy: Josie i Meredith to siostry. Josie jest bezdzietną singielką, Meredith ma męża i córkę – ale żadna z nich nie jest szczęśliwa. Josie robi to, co chce, a Meredith to, co należy – ale żadna z nich nie ma tego, o czym marzy. Kiedyś miały brata. „Miały”, dlatego wszystko jest teraz takie pokręcone.

Moim zdaniem: W przypadku tej autorki nie potrafię być obiektywna. Każda jej książka mi się podoba. Jedna mniej,  inna bardziej. Lubię jej styl, sposób przedstawienia problemu. Za każdym razem historia przez nią opowiedziana mnie wciąga. Tym razem nie było inaczej. 

Moja ocena: polecam (5/6)

Emily Giffin
Pierwsza przychodzi miłość
Wydawnictwo Otwarte
Kraków 2016
s. 433

sobota, 4 listopada 2017

FLIRTUJĄC Z ŻYCIEM - Danuta Stenka


Na okładce czytamy:  Piękna, emocjonalna, temperamentna, kobieta sukcesu, gwiazda ekranu. Wykreowany przez media wizerunek Danuty Stenki nawet w połowie nie oddaje prawdy o jej niezwykłej osobowości. Pełne szczerości rozmowy z Łukaszem Maciejewskim odsłaniają jej inne, nieznane oblicze.
Aktorka opowiada o swoim dzieciństwie spędzonym w maleńkiej kaszubskiej wsi, o wyboistej ścieżce kariery, która zaprowadziła ją na najważniejsze sceny stolicy, wreszcie o fascynującej pracy w telewizji, teatrze, na planie filmowym. Anegdoty z życia ludzi kina i teatru przeplatają się z wyznaniami na temat prywatnych spraw.
Stenka nie waha się otwarcie mówić o kosztach, jakie wiążą się z jej wymagającym zawodem – o towarzyszącym jej przez lata stresie, ciągłym braku pewności siebie i o zmaganiach z depresją, z którą od lat walczy o zachowanie radości życia.
Z jej poruszających wspomnień wyłania się opowieść o dojrzewaniu kobiety do niezależności i spełnienia, w której każdy łatwo odnajdzie cząstkę własnego życia.


Moim zdaniem: Bardzo ciekawy wywiad-rzeka, który przeprowadził Łukasz Maciejewski. Dla lubiących twórczość Danuty Stenki i nie tylko.

Moja ocena: polecam (5/6)

Danuta Stenka
Flirtując z życiem
Znak Litera Nova
Kraków 2013
s. 286

NIENACHALNA Z URODY - Maria Czubaszek



Na okładce czytamy: Maria Czubaszek zdradza swoje sekrety i po raz pierwszy mówi o sobie tak szczerze. I tak dużo. Opowiada o ludziach, z którymi się przyjaźniła, pracowała, których mijała w życiu. Komentuje sytuację w kraju (także tę po „dobrej zmianie”). Pewne historie, które czytelnicy już mieli okazję poznać, wreszcie znajdują zakończenie – jak choćby ta, dlaczego nigdy nie pojechała na Galapagos, i jaka jest w tym wina Marcina Wolskiego. A wszystko to, jak zwykle zresztą, jest niezwykle zabawne.
Jednak tylko z pozoru jest to opowieść o niej samej. Satyryczka trzyma w rękach lustro, w którym możemy zobaczyć także siebie i wszystkie nasze wady. Niestety. Maria Czubaszek mówi wprost to, o czym każdy z nas po cichu myśli, ale boi się powiedzieć głośno.

Moim zdaniem: Kapitalna autobiografia, napisana z poczuciem humoru i dystansem do siebie. 

Moja ocena: polecam (5/6)

Maria Czubaszek
Nienachalna z urody
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2016
s. 256

CZARNE NARCYZY - Katarzyna Puzyńska



Na okładce czytamy: Brodnica przygotowuje się do obchodów lipcowego Święta Policji. Daniel Podgórski nie ma jednak powodów do radości. Niektórym ludziom bardzo zależy, żeby jak najszybciej zapomniał o zamkniętej już sprawie śmierci trójki bezdomnych. Przy każdym z ciał z jakiegoś powodu pozostawiono niewielkie wahadełko. Pewna dziennikarka sugeruje policjantowi, żeby szukał odpowiedzi w opuszczonym domu ukrytym w leśnej gęstwinie. Miejscowi wierzą, że to miejsce nawiedzane przez diabła. Kobieta wkrótce znika bez śladu, a Podgórski wraz z byłą komisarz Kopp odnajduje kolejne ciało. Co ma z tym wspólnego niepokojąca wiadomość, którą Weronika Nowakowska otrzymuje od nieznanego nadawcy? Dlaczego drobny złodziejaszek ginie tego samego dnia, kiedy wychodzi z więzienia? I jakie znaczenie dla sprawy mają czarne narcyzy?

Moim zdaniem: Lubię kryminały Katarzyny Puzyńskiej. To kolejna jej książka która trzyma wysoki poziom.

Moja ocena: polecam (5/6)



Katarzyna Puzyńska
Czarne narcyzy
Prószyńki i S-ka
Warszawa 2017
s. 640

piątek, 6 stycznia 2017

ŁASKA - Anna Kańtoch


Na okładce czytamy: Rok 1955. W lesie odnaleziona zostaje sześcioletnia Marysia, która zaginęła tydzień wcześniej. Na odzieży i ciele ma plamy zaschniętej krwi. Jak dziewczynce udało się przetrwać? Czy ktoś jej pomógł? Co się wydarzyło? Marysia nic nie pamięta. Jej ciotka mówi, że czasem zapomnieć to łaska.
Rok 1985. Maria jest już dorosła, ale tajemnica sprzed lat nadal kładzie się cieniem na jej życiu. Kobieta pracuje jako nauczycielka w miejscowej podstawówce. Pewnego dnia jej nastoletni uczeń zamiast kartkówki oddaje jej rysunek przestawiający czworo dzieci i Kartoflanego Człowieka. Prosi ją o pomoc. Tego samego dnia zostaje znaleziony w miejskim parku powieszony na gałęzi.
Pojawiają się kolejne ofiary. Milicja rozpoczyna wyścig z czasem, aby schwytać niebezpiecznego mordercę. Tymczasem Maria prowadzi własne śledztwo. Ma przeczucie, że rozwiązanie zagadki kryje się głęboko w jej pamięci…


Moim zdaniem: Mroczny kryminał z zimowym klimatem. Na początku był zachwyt. Myślałam - ciekawy, trzymający w napięciu,  a w dodatku dopracowany i przemyślany. Jednak zakończeniem jestem trochę rozczarowana. Mimo to, wysoko go oceniam. Ma wszystko, co dobry kryminał mieć powinien. Dodatkowo napisany jest poprawnym, przemawiającym do wyobraźni językiem, a to rzadkość. Tak więc szczerze polecam:-)



Moja ocena: polecam (5/6)


Anna Kańtoch
Łaska
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2016
s. 397

niedziela, 18 grudnia 2016

UTOPCE - Katarzyna Puzyńska


Na okładce czytamy:  Upalne lato tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego czwartego roku na zawsze pozostanie w pamięci mieszkańców odciętej od świata wsi Utopce. To wtedy ofiarą krwiożerczego wampira padły dwie osoby. Wśród przepastnej puszczy pełnej leśnych duchów łatwo jest uwierzyć w działanie sił nadprzyrodzonych. Czy gwałtowna śmierć obu ofiar naprawdę jest dziełem upiora? A może to któryś z mieszkańców wsi miał swoje powody, żeby zabić? 
Trzydzieści lat później sprawę rozwikłać muszą Daniel Podgórski i kontrowersyjna Klementyna Kopp. Perturbacje w życiu prywatnym śledczych utrudniają dotarcie do prawdy. Czy uda im się odkryć tożsamość mordercy? A może tylko obudzą przyczajonego przez lata wampira i nic nie będzie już w stanie powstrzymać nadchodzącego zła?
Moim zdaniem: „Utopce” to bardzo dobry kryminał. Jest w nim wszystko co w takiej literaturze lubię. Utopce malownicza wioska w środku lasu. Do rozwikłania sprawa sprzed lat - tajemnicze zaginięcie ojca i syna. Zagadka ciekawa. Jednak jak czytamy orientujemy się, że nic nie jest takie jakim  się wydaje. Utopce nie są tak malownicze - las okazuje się złowrogi, a każdy z mieszkańców  miał powód żeby zabić. Wychodzą na światło dzienne skrywane od lat tajemnice i animozje. Książka trzyma w napięciu cały czas. Trudno się od niej oderwać. Są zaskakujące zwroty akcji. Autorka umiejętnie myli tropy. Do końca nie wiadomo, kto stoi za morderstwami. A zakończenie jest zaskakujące. Do tego mroczny i duszny klimat.  Niebanalni,wyraziści bohaterowie i ciekawie poprowadzone wątki obyczajowe. Kryminał idealny:-)
Nie mogę się doczekać kiedy zabiorę się za kolejne książki z policjantami z Lipowa w roli głównej, bo „Utopce” to powieść na szóstkę.

Wcześniejsze części o policjantach z Lipowa:

tom 3  - „Trzydziesta pierwsza”


Moja ocena: polecam (5,5/6)


Katarzyna Puzyńska
Utopce (tom 5)
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2015
s. 598

sobota, 26 listopada 2016

BOGOWIE MAORYSÓW - Sarah Lark



Na okładce czytamy: Nowa Zelandia, 1899 r. Kevin, syn Lizzie i Michaela, wyrusza jako lekarz sztabowy na wojnę burską do Afryki. Dla Roberty, zakochanej w nim młodej dziewczyny, to poważny cios, ale decyduje się odważnie walczyć o ich wspólne szczęście.
Także Atamarie, córka Matariki, staje przed wielkim wyzwaniem: jako jedyna kobieta zaczyna studia na wydziale nauk inżynieryjnych na uniwersytecie. Od dzieciństwa fascynują ją latawce Maorysów. I to właśnie dzięki swojej pasji poznaje pioniera lotnictwa Richarda Pearse’a…

Moim zdaniem: Trzecia część historii rodziny Durych i Burtonów. I jestem miło zaskoczona. Po kolejnych tomach niewiele się spodziewam, bo zazwyczaj  są dużo gorsze od pierwszego. A tutaj  niespodzianka. Ten tom jest ciekawy, czyta się go dobrze. Książka ma w sobie świeżość.  Autorka nie powiela schematów. Ma na niego pomysł od początku do końca. Pojawiają się nowi, barwni bohaterowie i zaskakujące zwroty akcji. Rewelacyjnie czyta się wątek związany z Kevinem i jego wyjazdem do Afryki, natomiast trochę mnie nużyła historia Atamarie. Jednak ostatnie strony przeczytałam  na bezdechu. Myślę, że właśnie ta część sagi jest najlepsza. Dodatkowy plus za okładkę, taką książkę aż przyjemnie bierze się do ręki. Gorąco polecam:-)

II tom sagi Kouri - „Kobiety Maorysów” - recenzja

Moja ocena: polecam (5/6)


Sarah Lark
Saga Kauri
Bogowie Maorysów
Wydawnictwo Sonia Draga
Katowice 2015
s. 727

sobota, 22 października 2016

NIELUBIANA - Nele Neuhaus



Na okładce czytamy: W sierpniowy niedzielny poranek policja znajduje zwłoki prokuratora. Na miejsce przybywa komisarz Oliver von Bodenstein i jego nowa współpracowniczka, Pia Kirchhoff, by już po godzinie udać się na miejsce znalezienia kolejnych zwłok. U stóp wieży Atzelberg w Kelkheim leży kobieta. Początkowo funkcjonariusze nie wiążą ze sobą obu spraw, lecz wkrótce wychodzą na jaw pewne niepokojące fakty. Śledztwo doprowadza policję do luksusowej stadniny koni na obrzeżach Kelkheim, a kolejne pikantne wątki z życia ofiar sprawią, że śledztwo nie oszczędzi rodzin, znajomych, ważnych akcjonariuszy i biznesmenów oraz ich zazdrosnych żon.

Moim zdaniem: Trzecie spotkanie z detektywami:  Pią Kirchoff i Oliverem Bodensteinem.  Może tym razem powieść nie porywa tak jak „Śnieżka musi umrzeć” czy „Głębokie rany”, ale mamy tu wszystko co porządny kryminał mieć powinien - dwa trupy, wartką akcję, sporo tajemnic.  I jak zawsze u tej autorki każdy z bohaterów ma powód, żeby zabić. Do końca jednak nie wie się kto stoi za zbrodniami. Właśnie to lubię w kryminałach. Zakończenie jednak trochę mnie rozczarowało. Nie było totalnego  zaskoczenia, bo na kilka kartek przed końcem dobrze wytypowałam mordercę. Jednak książkę jak najbardziej polecam. 
Uwaga: To jest pierwsza powieść tej autorki i od niej trzeba zacząć czytać całą serię.



Moja ocena: polecam (5/6)

Nele Neuhaus
Nielubiana
Media Rodzina
Poznań 2016
s. 404

sobota, 9 kwietnia 2016

W OBCYM DOMU - Sabina Waszut


Na okładce czytamy: Jest rok 1945, wojna dobiegła końca. Przychodzi czas oczekiwania na powracających mężczyzn. Czas gojenia ran. Trudno jest odnaleźć się w powojennej rzeczywistości, bez względu na pochodzenie, na wyznawane zasady. Znów historia zmusza do dokonania wyborów, znów należy stanąć po którejś ze stron. Zosia i Władek, główni bohaterowie książki, w tych pierwszych, powojennych latach, muszą odnaleźć coś jeszcze – siebie. Pobrali się w maju 1939 roku, więc nie mieli czasu na własne szczęście.

Kontynuacja losów Sophie z „Rozdroży”.  Autorka opowiada o latach 1945-1950. I tak samo jak w pierwszej części to historia o codzienności czasem radosnej innym razem smutnej. O decyzjach które nie zawsze są dla bohaterów dobre. O tym jak nie łatwo żyje się na Śląsku zaraz po wojnie. O tym, że trudno jest być Ślązakiem. Książka trzyma poziom. Bardzo dobrze się ją czyta. Nie umiałam się od niej oderwać. Tym razem bardzo podoba mi się okładka. Tak jak część pierwsza powieść jest napisana oszczędnym językiem, co jest jej atutem. Niestety i tym razem chronologia szwankuje.

„Rozdroża”

Moja ocena: polecam (5,5/6)

Sabina Waszut
W obcym domu
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA
Warszawa 2015
s. 316

środa, 9 marca 2016

ROZDROŻA - Sabina Waszut


Na okładce czytamy: Górny Śląsk, kilka lat przed wybuchem drugiej wojny światowej. Dla młodziutkiej Sophie jedyną odskocznią od domowych obowiązków i pracy w jadłodajni są spotkania z Władkiem Zaleskim, chłopcem mieszkającym w tym samym domu. Wkrótce przelotna znajomość przeradza się w silne uczucie. Młodzi zakochują się w sobie na przekór rodzinom, którym trudno zaakceptować związek niemieckiej dziewczyny z synem śląskiego powstańca. Wydaje się, że wszystko zmierza do szczęśliwego zakończenia. 
Sophie i Władek pobierają się w maju 1939, pełni nadziei i perspektyw na lepsze i dostatniejsze życie. Wrzesień rujnuje wszystkie ich plany. Władek walczy w polskim wojsku, dostaje się do niewoli, a wkrótce zostaje wcielony do Wehrmachtu. Tymczasem Sophie kończy kurs stenotypistek i dostaje pracę w pszczyńskim urzędzie. Wyjazd z rodzinnego domu dla młodej, wchodzącej właśnie w życie kobiety nie jest łatwy, a kilkuletnia rozłąka z mężem wystawia ich uczucie na wiele prób. Sophie musi dokonywać trudnych wyborów i podejmować wiele niełatwych decyzji...

Lubię historie dziejące się na Śląsku, więc gdy tylko przeczytałam opis na okładce, bez wahania wypożyczyłam tę książkę.  Stworzyć wiarygodną opowieść o Śląsku lat 1934-1946,  oddać jego dawną, magiczną atmosferę, pokazać jego różnorodność to nie lada wyzwanie.  Autorce się to udało. Czytając przeniosłam się się nie tylko na Śląsk. Czułam zapach rolady z modrą kapustą, przypomniałam sobie smak kołacza. „Rozdroża” to książka, w której nie znajdziemy niespodziewanych zwrotów akcji, ani wybuchów wielkiej namiętności. To powieść o codzienności i to właśnie jest jej siłą. Życie na Śląsku płynie własnym rytmem wyznaczanym ciężką pracą, chwilami radości i niełatwymi decyzjami. Kobiety muszą być silne, a mężczyźni twardzi i tacy właśnie są bohaterowie książki. „Rozdroża” to powieść napisana oszczędnym, ale ładnym językiem. W kilku miejscach trafiają się błędy chronologiczne i niezgodność z faktami historycznymi. Szkoda, bo autorka wykonała naprawdę  dobrą robotę.
„Rozdroża” to jedna z lepszych książek, które czytałam. Już zabrałam się za jej drugą część. Pierwszą gorąco polecam.

Moja ocena: polecam (5,5/6)

Sabina Waszut
Rozdroża
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA
Warszawa 2014
s. 315



niedziela, 17 stycznia 2016

AMERYKA PO KAWAŁKU - Marek Wałkuski



Na okładce czytamy: Dlaczego ludziom jest dobrze w Stanach Zjednoczonych? Dlaczego nie wyobrażają sobie życia w innym kraju? Dlaczego imigranci, którzy wpadają „na chwilę”, zostają tam na zawsze? W swojej najnowszej książce Marek Wałkuski wyjaśnia, co spodobało mu się w Ameryce i dlaczego polubił ten kraj. Pisze o fundamentalnych cechach Amerykanów, takich jak optymizm, altruizm czy tolerancja, przede wszystkim jednak opowiada o amerykańskiej codzienności.  Poznawaj Amerykę kaWałek po kaWałku: • zajrzyj do wnętrza policyjnego radiowozu• poznaj ludzi o stuwatowych uśmiechach• udaj się na podwórkową wyprzedaż• odwiedź zamieszkany przez mormonów stan Utah• poczuj moc silnika harleya-davidsona• oddaj się przyjemnościom w rozmiarze XXL• weź udział w nieudolnie przeprowadzonym skoku na bank

Nie jest to przewodnik, to 46 esejów na temat USA. Książka podzielona na sześć rodziałów. Czytamy więc co to jest wygoda po amerykańsku, poznajemy rzeczy i ludzi charakterystyczne dla tego kraju – z metką „made in the USA”,  dowiadujemy się co cenią Amerykanie, jak podchodzą do życia i co lubią. Są też widokówki z USA. Autor pisze o Hawajach, Utah, Yellowstone, East Village i Arlington.  Sporo w książce prównań do Polski, dużo  ciekawostek, trochę historii.  Książkę czyta się bardzo dobrze.  Napisana jest ciekawie, lekkim piórem, można się z niej trochę dowiedzieć, przy czym eseje nie są za długie. Będąc w Stanach pierwszy raz nie zwróciłam na pewne rzeczy uwagi, dopiero po przeczytaniu „Ameryki po kaWałku” zdałam sobie z nich sprawę. Polecam ją wszystkim amerykanofilom i nie tylko. Nie opuszczajcie eseju o napadach na banki. Moim zdaniem jest najśmieszniejszy. Jutro zaczynam polowanie na wcześniejszą książkę tego autora. Mogę się przyczepić tylko do tego, że w książce jest mało zdjęć.
Na koniec o autorze - Marek Wałkuski jest dziennikarzem Polskiego Radia,  od 12 lat mieszka w USA.



Moja ocena: polecam (5,5/6)

Marek Wałkuski
Ameryka po kawałku
Wydawnictwo Znak
Kraków 2014
s.271

sobota, 22 listopada 2014

TYGRYSY W PORZE CZERWIENI - Liza Klaussmann




Na okładce czytamy: Ameryka, lata 50. XX wieku. Nick i jej kuzynka, Helena, spędziły beztroskie dzieciństwo we wspaniałej rodzinnej posiadłości znanej jako Tiger House. Teraz wynajmują wspólnie dom w Bostonie i snują plany na przyszłość. Tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej wszystko zdaje się być na wyciągnięcie ręki i obiecywać lepszy, szczęśliwy los. Owdowiała w czasie wojny Helena wyjeżdża do Hollywood, gdzie ma wyjść ponownie za mąż za atrakcyjnego młodego producenta filmowego, a Nick nie może się już doczekać przenosin na Florydę do własnego męża, Hughesa, który niedługo po ich ślubie zaciągnął się do marynarki wojennej. Wkrótce jednak złudzenia zaczynają pryskać. Mąż Heleny nie jest mężczyzną, jakim się wcześniej wydawał: całą uwagę koncentruje na urzeczywistnieniu swojego jedynego, mało realnego życiowego planu i potrzebuje w tym celu pieniędzy Heleny. Hughes natomiast wrócił z wojny chłodny i nieprzystępny, i Nick musi się pogodzić z obojętnością męża. Piętnaście lat później, Nick i Helena wraz z dziećmi wracają do Tiger House. Podczas gdy obie matki starają się odzyskać dawne poczucie nowych możliwości, ich nadzieje zakłóca ponure odkrycie dokonane przez dzieci – zwłoki ofiary brutalnego zabójstwa. Nagłe wtargnięcie przemocy w pozornie spokojną rzeczywistość Wyspy wydobywa z cienia prywatne problemy wszystkich członków rodziny i sprawia, że kolejne ich sekrety wychodzą na jaw. Bohaterowie zaczynają zbaczać z orbit wyznaczonych im przez codzienność i nic w ich życiu już nigdy nie będzie takie samo… 

Zachęcona recenzją przeczytaną w miesięczniku „Zwierciadło” długo szukałam tej książki w bibliotece. Spodziewałam się kryminału, a jest to bardzo dobra powieść obyczajowa, gdzie zbrodnia jest tylko pretekstem do przyglądania się relacjom międzyludzkim. Przedmieścia, amerykańska  klasa średnia, wzajemne uprzejmości, wydawałoby się idylla. Okazuje się, że jest to świat pełen sztuczności i udawania. Każdy z bohaterów zakłada maskę pod którą skrywa prawdziwe uczucia – urazy i żale gromadzone od lat.  Najbardziej, w książce, podobała mi się się forma. Powieść podzielona jest na sześć rozdziałów – każdy z nich przedstawia inną postać. Morderstwo to tylko zdarzenie, które każdy z bohaterów widzi inaczej. Opowiadając o nim przekazuje swoje emocje,  odsłania słabości i sekrety.  Autorce udało się wykreować postaci o wyjątkowych osobowościach, każda z nich jest ciekawa i każda nosi jakąś tajemnicę. Mnie najbardziej urzekł Ed, który prowadzi „badania naukowe” obserwując ludzi.  Niby nic, a jednak jego zachowanie przez całą książkę  niepokoi.  Doskonale zilustrowana obyczajowość Stanów Zjednoczonych po drugiej wojnie światowej. Czytając czuje się klimat Ameryki lat 50. Dużą zaletą książki jest to, że cały czas trzyma w napięciu. Ostatnie kartki czyta się jednym tchem. Autorka postawiła też na obrazowy język, dzięki temu miałam wrażenie, że jestem razem z bohaterami w „Tiger House”. I na sam koniec okładka mnie zachwyciła.
„Tygrysy w porze czerwieni” to książka dla tych, co tak ja Ed, lubią obserwować ludzi i ich zachowanie. Oceniam ją na 5.

Moja ocena: polecam (5/6)

Liza Klaussmann
Tygrysy w porze czerwieni
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2012
s. 447

sobota, 18 października 2014

W MIASTECZKU DŁUGOWIECZNOŚCI. ROK PRZY WŁOSKIM STOLE



Na okładce czytamy: Il paese della longevità. Miasteczko długowieczności. Campodimele. To właśnie tu, u podnóży gór Aurunci, w samym sercu Włoch średnia długość życia wynosi dziewięćdziesiąt pięć lat. Tracy Lawson trafiła na informacje o tym miejscu, szukając materiałów o naturalnych sposobach zachowania długowieczności. Postanowiła sama sprawdzić, cóż niezwykłego kryje się w tamtejszym trybie życia, klimacie i diecie, że miejscowi zachowują sprawność, witalność i radość do późnego wieku. W miasteczku długowieczności. Rok przy włoskim stole to dwanaście miesięcy z życia Camopdimele. Kalendarz prowadzący przez zmieniające się pory roku, które przynoszą bogactwo warzyw, owoców, ryb i grzybów. Barwni bohaterowie zapraszają autorkę do swoich domów i dzielą się z nią sekretami swej wspaniałej kuchni, która podąża za niezmiennym rytmem natury i tradycji. To fantastyczna książka kulinarna, a zarazem inspirująca opowieść o miejscu, w którym praca i prostota przynoszą długie i szczęśliwe życie.

Campodimele - włoskie miasteczko gdzie mieszkańcy  żyją przeciętnie 95 lat. Zaskakujące:-) Właśnie tam wybrała się Tracey Lawson, aby poznać tajemnicę długowieczności. Spędziła rok - obserwując i ucząc się żyć, tak jak mieszkańcy miasteczka. Co odkryła? Ludzie żyją w Campodimele  zgodnie z porami roku. Wszystko ma swoje miejsce i czas. Jest zatem styczniowe zbieranie oliwek i lipcowe przetwory z wiśni amarene. Są pracowici i nie marnują tego co daje im natura.  Jedzą tylko to co rośnie w przydomowym ogródku lub w pobliskim lesie. Z lokalnych produktów potrafią wyczarować prawdziwe cuda. Nie tylko zdrowe, ale i smaczne. Sama wypróbowałam kilka przepisów.  Cukinia w cieście piwnym zrobiła furorę i na stałe zagościła na moim stole, chociaż wcześniej nigdy jej nie używałam.
Pierwszy raz książka jest, taka jak  jej opis na okładce. Prócz przedstawienia poszczególnych miesięcy w Campodimele zawiera sporo przepisów - opracowanych nie na oko, ale bardzo dokładnie, zdjęcia, a także  przydatny słowniczek włoskich pojęć używanych w kuchni. A wszystko to napisane bardzo ładnym, plastycznym językiem.  Spodobała mi się też okładka, prosta, a jednak ma w sobie coś.
O włoskiej kuchni napisano już masę książek lepszych i gorszych. Wśród nich - ta jest naprawdę warta przeczytania. Polecam.  
Tak na marginesie - z serii Dolce vita czeka już na mnie „Język baklawy”. Już sam tytuł zachęca do lektury:-)

Moja ocena: polecam (5,5/6)

Tracey Lawson
W miasteczku długowieczności. Rok przy włoskim stole
Seria Dolce Vita
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2012
s. 435

sobota, 20 września 2014

UPALNE LATO MARIANNY


Na okładce czytamy: Ostatnie lato Marianny to stylowo opisana historia pierwszej miłości osiemnastolatki żyjącej w spokojnym dworze na wsi mazowieckiej. Mamy lato 1939 roku i choć wokół mówi się już tyle o wojnie, dla dziewczyny liczą się jedynie jej uczucia, których obiektem i celem jest poznany w Warszawie, a potem zjawiający się w sąsiedztwie, młody wykładowca prawa.
Opowieść utkana została ze wspomnień dziadków Autorki. Osadzona w barwnych czasach ich młodości i zbudowana z retrospektyw dawno przebrzmiałych emocji, a jednak – jak sądzę – niezwykle współczesna. Bo Marianna, jak każdy dorastający człowiek ma nieokiełznany apetyt na życie. I jak wszyscy pragnienie dotknąć tabu – bez względu na cenę. Taka chęć zrozumienia własnej cielesności i odnalezienia miejsca w świecie często kończy się rozczarowaniem, niemniej jest nieodłącznym elementem dorastania. Nieodłącznym i ponadczasowym.

„Upalne lato Marianny” to kolejna dobra książka Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak. Wciąga od pierwszej strony, wzrusza, a atmosferę, która jest w powieści trudno zapomnieć. Dla mnie jest to smutna książka o dojrzewaniu w bardzo niespokojnym czasie,  utracie złudzeń i goryczy życia. Jednak warto po nią sięgnąć. Autorka bardzo sugestywnie przedstawiła miniony świat. Na każdej kartce czuć, że zbliża się wojna, a coś za chwilę się skończy. Trzeba zatem żyć szybko i intensywnie. Korzystać z chwili, łapać nadarzającą się okazję. Tak też postępuje główna bohaterka - Marianna. Żyje chwilą, przekracza wyznaczone granice. Nie polubiłam Marianny, chociaż została ona wyraziście przedstawiona. To panienka z dobrego domu, wychowana zgodnie z obowiązującymi normami. A z drugiej strony rozpieszczona, przekonana o swojej wyjątkowości, uważa że wszystko jej można. Egoistka. Podejmuje ryzyko, nie liczy się z konsekwencjami, do celu zmierza po trupach, łamie konwenanse. Ciekawa, nietuzinkowa postać, która wzbudza emocje. Brawa dla autorki za taką kreację. Ponadto doskonale przedstawiony klimat przedwojennej prowincji i życie ziemiaństwa na Mazowszu. Momentami czułam się tak jakbym tam była, obserwowała z boku życie bohaterów. Bardzo zmysłowo opisany świat zapachów, smaków i dźwięków.  Książka napisana ładnym językiem. Autorka zgrabnie operuje piórem, a powieść ma w sobie lekkość. I choć nie jest ona o rzeczach błahych czyta się ją wyjątkowo dobrze. Najsłabsze ogniwa: okładka - gdyby nie nazwisko autorki, nie zwróciłaby mojej uwagi; korekta  tekstu  - literówki i jeden poważny błąd ortograficzny (kara - każe).
Powieść przeczytałam z dużą przyjemnością. Nie jest to z pewnością banalne czytadło. To książka prawdziwa, gorąco ją polecam:-) 



Liwiec, nad którym dzieje się akcja powieści:-)


Moja ocena: polecam (5,5/6)

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Upalne lato Marianny
Wydawnictwo MG
Kraków 2012
s. 255


niedziela, 29 czerwca 2014

KURONIOWIE PRZY STOLE



Na okładce czytamy: „Kuroniowie przy stole” to wyjątkowa książka kucharska. Syn Macieja Kuronia z dużym poczuciem humoru opowiada o członkach swojej rodziny i źródłach ich inspiracji kulinarnych.  Anegdoty nie tylko wprowadzą czytelnika w świat kuchni rodziny Kuroniów, lecz także przeniosą go w czasy,kiedy zdobycie potrzebnych do gotowania produktów niemal graniczyło z cudem. Trzeba było dużej wyobraźni, by ugotować coś smacznego, a Kuroniowie stali się w tym mistrzami. W książce zostały zebrane 72 przepisy, zarówno te tradycyjne przekazane z pokolenia na pokolenie, jak i te nowoczesne - zaproponowane przez Jakuba. Każdy z nich został starannie dobrany po to, by oddać charaktery opisanych osób. Znalazły się tu przepisy na niepowtarzalne dania: grochówkę kuroniówkę, mamałygę keczup Jacka, ser zgliwiały, czanachy, kibiny i wiele innych.

„Kuroniowie przy stole” to nietypowa książka kucharska. Bardziej od przepisów uwagę przyciągają historie kuchenno-rodzinne Kuroniów, Boruckich i Liszkiewiczów. Miłość do gotowania jest tutaj przekazywana z pokolenia na pokolenie. Jakub Kuroń dzieli się nie tylko przepisami, ale i anegdotami  a nawet tajemnicami rodzinnymi. Wszystko opowiedziane dowcipnie i w iście gawędziarskim stylu. Książkę czyta się więc wyśmienicie.  Przepisy, które autor podaje, to nie tylko  sprawdzone receptury,  ale przed wszystkim ulubione dania opisanych członków klanu Kuroniów.  Nie są trudne, robi się je szybko, a składniki znajdziemy na sklepowych półkach. W większości  dotyczą one dań obiadowych, tylko kilka to przepisy na słodkości. Książka bardzo ładnie wydana, przejrzysta, a zdjęcia potraw bardzo apetyczne.


Moja ocena: polecam (5/6)

Jakub Kuroń
Kuroniowie przy stole

Wydawnictwo Czarna Owca
Warszawa 2013
s. 247

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

TAJEMNICA SITTAFORD



Na okładce czytamy: Jest środek zimy. W zasypanej śniegiem, położonej na skarpie nad wrzosowiskami wiosce jeden z domów wynajmuje niejaka pani Willett. Właściciel rezydencji nie do końca rozumie powody, dla których ta tajemnicza dama zdecydowała się zamieszkać na odludziu. Jeszcze bardziej dziwi go, że udaje się jej z powodzeniem organizować lokalne życie towarzyskie. W trakcie jednego ze spotkań zebrani u pani Willett goście zabawiają się w wywoływanie duchów. Zorganizowany z nudów seans spirytystyczny niespodziewanie zamienia się w przepowiednię śmierci - która sprawdza się co do joty!

Kolejny świetny kryminał Agathy Christie. Pomysł kapitalny z udziałem „sił nadprzyrodzonych”. Rozwiązanie zagadki, jak dla mnie, nie do przewidzenia. Byłam zaskoczona. Bohaterowie  perfekcyjnie nakreśleni. Dwa proste zdania i dokładna charakterystyka  zrobiona. I chociaż nie ma tu ani Jane Marple, ani Herculesa  Poirot,  Emilia Trefusis doskonale daje sobie radę. Akcja toczy się leniwie, lecz książkę czyta się fantastycznie.  Niestety mamy tu tylko jedno morderstwo. Dla wielbiciela kryminałów może za mało. Atmosfera małego Sittaford - gdzie każdy każdego zna  - cudnie przedstawiona i jeszcze ta zima. Aż chce się tam pojechać. Uwagi techniczne. Okładka przeciętna. W kilku miejscach brakuje polskich liter.
Powieści Agathy Christie należą do moich ulubionych. Czytam je zawsze z ogromną przyjemnością.  I zawsze gorąco  polecam.


Moja ocena: polecam (5,5/6)

Agatha Christie 
Tajemnica Sittaford

Wydawnictwo Hachette 
b.m 2002
s.275

niedziela, 27 kwietnia 2014

WYPRAWY PO PRZYPRAWY


Na okładce czytamy:  Stevie i Emma przewodnicy w programie „Wyprawy po przyprawy” podróżują po świecie w poszukiwaniu niepowtarzalnych smaków i przepisów.
Udaj się do Meksyku, który jest ojczyzną papryczki chili i posmakuj zielonego chili con carne. Dowiedz się jak olejek z chili pomaga w leczeniu przeziębienia.
Znajdź goździki na Zanzibarze. Poznaj przepis na korzenne lody, a swojej skórze zaserwuj peeling z goździków i wody różanej.
Wyrusz po aromatyczny kmin do Turcji (nie pomyl go z kminkiem!) i spróbuj kminowych placuszków z cukinii. Czy wiesz, że kmin to świetny środek na bezsenność?
Spróbuj cynamonu prosto z Kerali i poznaj przepis na pączki buñuelos z dynią, sama zrób cynamonowy błyszczyk do ust.
Zerwij kwiat muszkatołowy na Grenadzie i przyrządź rzymskie gnocchi ze smażoną   szałwią, a na święta koniecznie wypróbuj przepis na likier jajeczny z gałką muszkatołową.
Po czarny pieprz udaj się do Kambodży i skuś się na wołowe carpaccio, a na deser zaserwuj sobie przepyszne duńskie bożonarodzeniowe ciasteczka.
Dzięki tym wyprawom, poznasz ponad 100 smakowitych przepisów prosto z ojczyzny każdej z przypraw. Do tego mnóstwo porad oraz niezwykłych fotografii.
Przygotuj się na odkrycie magii przypraw!

„Wyprawy po przyprawy” to książka o podróży do miejsc skąd pochodzi sześć podstawowych przypraw. Autorzy odwiedzili więc Meksyk (chili), Zanzibar (goździki),  Turcję (kmin),  Grenadę (gałka), Indie (cynamon), Kambodżę ( pieprz). Przywieźli stamtąd ponad sto aromatycznych przepisów.  Są to przepisy ciekawe, jednak nie wszystkie składniki są dostępne w naszych sklepach.  Większość z nich dotyczy dań głównych i przystawek, mało jest deserów, a na nie zwracałam szczególną uwagę. Chociaż  połączenie składników czasem zaskakuje np. czekoladowe brownie z solą i pieprzem. Z pewnością je zrobię.  Najbardziej podobałam mi się jednak część poświęcona historii i zastosowaniu przypraw w medycynie. Można tu znaleźć przepis na cynamonowy błyszczyk do ust czy herbatę cynamonową na przeziębienie i grypę. Dział garść porad też jest przydatny. Książka jest bardzo ładnie wydana. A okładka pachnie cynamonem. Cudne zdjęcia nie tylko potraw, ale i ludzi, których autorzy spotkali podczas podróży.
„Wyprawy po przyprawy” to książka  którą warto przeczytać. Nie jest to tylko zbiór przepisów ale jak napisał Grzegorz Łapanowski „ magiczna podróż w zaczarowany świat przypraw, w którą warto wyruszyć”. Niestety moim zdanie nie warto jej kupować, bo składniki niektórych potraw są nieco egzotyczne, i nie wszystkie przepisy da się wykorzystać.



Moja ocena: polecam (5/6)

Stevie Parle, Emma Grazette
Wyprawy po przyprawy

Wydawnictwo Pascal
Bielsko-Biała 2013
s. 303