Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdańsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdańsk. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lutego 2019

MEDALION Z BURSZTYNEM - Anna Klejzerowicz


Na okładce czytamy: Współczesny Gdańsk. Podczas remontu domu po babce Ewa znajduje ukrytą kopertę, a w niej stary naszyjnik z bursztynem oraz… tajemniczy list. I nagle jej świat całkowicie się zmienia. Kobieta musi odnaleźć swoje korzenie, nie wiedząc,  kim tak naprawdę jest ona sama, jej zamknięta w sobie matka, ich przodkowie. Nie wie jeszcze, że nie tylko o rodzinną przeszłość tu chodzi, lecz także o zbrodnię, a zagrożenie jest wciąż realne… 
Prywatne śledztwo, prowadzone wraz ze znajomym dziennikarzem, odsłania coraz więcej zagadek, niebezpieczeństwo narasta. Ktoś depcze im po piętach. Dwie bliskie sobie kobiety, które od lat nie potrafią się ze sobą porozumieć. Teraźniejszość, która wciąż nie otrząsnęła się jeszcze z mrocznej przeszłości. Miasto naznaczone piętnem historii. Zbrodnia oraz jej konsekwencje. Pułapki uprzedzeń. Rozwiązanie zagadki jest trudne i niebezpieczne, lecz możliwe. Czy jednak możliwe jest naprawienie zła, zadośćuczynienie krzywdom?

Moim zdaniem: Książka  przeciętna. Czegoś zabrakło, chociaż lubię powieści tej autorki. 
Moja ocena: można przeczytać gdy nie ma co czytać (3/6) 

Anna Klejzerowicz
Medalion z bursztynem
Filia
Poznań 2015
s. 311

niedziela, 23 lutego 2014

KOLOR BURSZTYNU


 Na okładce czytamy: Nela Lisiecka ma za sobą nieudane małżeństwo i dwójkę dzieci na utrzymaniu. Pracuje w muzeum regionalnym, ledwo wiążąc koniec z końcem. Nadal jednak nie może zapomnieć o Wiktorze, miłości swego życia. Trzy lata wcześniej postanowiła pomścić jego śmierć… Kiedy w sali z kolekcją bursztynów pojawia się mężczyzna, którego podejrzewa o udział w zamordowaniu ukochanego, akcja nabiera tempa. Śledztwo na własną rękę przynosi nieoczekiwane rezultaty…
Świetnie wpleciony w bursztynową rzeczywistość Gdańska wątek sensacyjny, na którego tle rozwija się wielka miłość, a piękno wytwarzanej biżuterii okupione jest pogonią za zyskiem. I to za każdą cenę.


Czytając „Kolor bursztynu” myślałam, że „Dobre geny” to tylko wypadek przy pracy i ta książka po prostu autorce nie wyszła. Do 150 strony był zachwyt. Niestety im bliżej końca tym było gorzej. Tak naciąganej historii nie czytałam już dawno. Miłość, morderstwo, bursztyn i Gdańsk. Można było stworzyć całkiem fajną powieść, jednak nie wyszło. W książce jest kilka ciekawych pomysłów, są momenty, że czujemy zaskoczenie. Jednak to za mało.  Główna bohaterka - Nela Lisiecka - jest nijaka, infantylna, przecząca sama sobie, z zachowaniem skrajnie niedorzecznym. W książce mamy  galerię absurdalnych postaci: byłą prostytutkę, eksmęża, który okazał się gejem, a w dodatku jeszcze zachorował na AIDS, babcię-tyrana, geja, który cały czas jednak kochał kobiety i kilka innych.  Pomysłowość autorki,  w tej dziedzinie,  nie zna ani umiaru, ani granic. Gmatwa tak życiorysy bohaterów, że są one oderwane od rzeczywistości. Z całego tego towarzystwa najnormalniejszy wydaje się Kaj i jego szczerze polubiłam. W  powieści wiele się dzieje jest i romans, i wątek kryminalny. Z pewnością  ten drugi pozostawia wiele do życzenia. Zakończenie mnie nie zaskoczyło, pewne rzeczy były do przewidzenia. Ostatnie kartki to połączenie „Strażnika Teksasu” z „Modą na sukces”. Bardzo słabiutko. Powieść napisana poprawnym językiem. Okładka przyciąga uwagę. Gdańska w powieści prawie nie ma i za to spory minus.
Po przeczytaniu tej powieści wiem już, że po książki Hanny Cygler raczej nie sięgnę. „Kolor bursztynu” rozczarował mnie, liczyłam na zupełnie coś innego. A wyszło bardzo bardzo przeciętnie.

Moja ocena: można przeczytać gdy nie ma co czytać (3/6)

Hanna Cygler
Kolor bursztynu
Dom Wydawniczy Rebis
Poznań 2013

s. 314

wtorek, 3 września 2013

DOBRE GENY


Na okładce czytamy:  Rok 2006. Marta Wenta, mocno poraniona przez życie, staje wreszcie na nogi - wyjeżdża z Gdańska do Warszawy i obejmuje stanowisko wiceprezesa agencji państwowej. Jest twórcza, oddana,  pracy i uczciwa - czy jednak w tych czasach zasady wyniesione z domu rodzinnego nie są jedynie balastem? A może jest ktoś, komu jej cechy doskonale pasują do… intrygi politycznej? Marta wkrótce zrozumie, że w grze, w której się znalazła, trudno o przyjaciół.

„Dobre geny” to przeciętna książka, która bardziej mnie drażniła niż mi się podobała.  Najbardziej denerwowała mnie główna bohaterka - Marta, która w sprawach męsko-damskich zachowuje się jak nastolatka. Jest niedojrzała i naiwna. Dla mnie tak wykreowana postać nie była ani przez moment zabawna.  Jest chyba teraz taki właśnie trend, że kobiety w książkach pokazuje się jak rozchwiane emocjonalnie dziewczęta. Pomysł na powieść taki sobie. Wprowadzenie świata polityki do fabuły nie powaliło mnie na kolana. Połapanie się w układach czasami utrudniało czytanie. Książka napisana jest prostym językiem, dialogi są mało wyszukane  i pojawia się szablonowość. Czyta się ją szybko, zakończenie nie zaskakuje, jednak niektórych usatysfakcjonuje. „Dobre geny” można przeczytać, ale czy trzeba? Raczej nie...

Moja ocena: czytasz na własną odpowiedzialność (2,5/6)

Hanna Cygler
Dobre geny
Dom Wydawniczy Rebis
Poznań 2011

s. 310