Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Witkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Witkiewicz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 sierpnia 2018

CZEREŚNIE ZAWSZE MUSZĄ BYĆ DWIE - Magdalena Witkiewicz


Na okładce czytamy: Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem – niegdyś bardzo piękny – kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens.

Moim zdaniem: Powieść na poprawę nastroju - lekka i przyjemna, oczywiście z happy endem. Powieść jakich wiele, o których zaraz po przeczytaniu zapominasz. Od czasu do czasu fajnie jest się przenieść w świat gdzie mimo różnych przeszkód   na końcu i tak będzie dobrze i kolorowo. Plus dla autorki za to,  że historia nie jest opowiedziana infantylnie i cukierkowo. Dobrze się ją czyta.

Moja ocena: warto przeczytać - (4/6) 



Tej autorki również czytałam:
Pracownia dobrych myśli
Zamek z piasku
Moralność pani Piontek
Pierwsza na liście
Szkoła żon


Magdalena Witkiewicz
Czereśnie zawsze muszą być dwie
Wydawnictwo Filia
Poznań 2017
s. 489

poniedziałek, 1 maja 2017

PRACOWNIA DOBRYCH MYŚLI - Magdalena Witkiewicz



Na okładce czytamy: Mała przytulna pracownia, w której oknach zawsze stoją kwiaty, to miejsce pełne czarów. Można tam przymierzyć szczęście, przynajmniej tak brzmi jej slogan reklamowy. To tutaj, na ulicy Przytulnej 26, Pelagia, krawcowa, prowadziła przed wieloma laty pracownię krawiecką. Po jej śmierci to właśnie tu jej wnuk, Florian, postanowił otworzyć kwiaciarnię. Miejsce to dzieli z matką, Grażyną, ekscentryczną artystką. Otaczają ich przypadkowi ludzie, którzy z czasem stają się przyjaciółmi. Wielu z nich układa swoje życie na nowo. Siła tkwiąca w rodzinie, babce, matce i wnuku jest bardzo duża. Każde z nich ma w sobie pierwiastek dobrych myśli, każde z nich ma piękną moc, by obdarowywać nimi innych.
Pomimo tego, że Pelagia dawno temu odeszła, w przytulnej pracowni nadal zszywane są ludzkie losy. Tworzą wspaniały patchwork, nową całość, z pozornie niepasujących do siebie kawałków, tkanych nicią dobrych myśli.


Moim zdaniem: Wstyd mi, że pani Magdalena Witkiewicz zdecydowała się wydać tak głupie czytadło. Tą książką obraża nas - Czytelniczki. To czytadło jest  nudne jak flaki z olejem, bo nie było na niego pomysłu. Dialogi idiotyczne, postacie beznadziejnie głupie. I jeszcze autorka w perfidny sposób używa kryptoreklamy. Jestem oburzona tym, że autorka potraktowała swoje Czytelniczki jak głupie gęsi, myśląc, że wszystko łykną.  To, że wydawnictwo Filia zdecydowało się wydać tak mierną pozycję świadczy tylko o braku szacunku do Czytelnika.
„Pracownię Dobrych Myśli” należy omijać szerokim łukiem. To strata czasu. 

Powieści Magdaleny Witkiewicz, o których pisałam na blogu:


Nie podejmuję się jej oceny, bo jest to najgorsza książka jaką do tej pory czytałam.

Magdalena Witkiewicz
Pracownia Dobrych Myśli
Wydawnictwo Filia
Poznań  2016 
s. 310


sobota, 13 lutego 2016

SZKOŁA ŻON - Magdalena Witkiewicz


Na okładce czytamy: Julia jest świeżo po rozwodzie. Bardzo świeżo. Dokładnie pięć godzin i dwadzieścia siedem minut. Właśnie opija w klubie z przyjaciółkami imprezę rozwodową, kiedy w loterii wizytówkowej wygrywa tajemnicze zaproszenie do luksusowego spa o nietuzinkowej nazwie… Lista rzeczy, które ma ze sobą zabrać do „Szkoły żon” ogranicza się do szczoteczki do zębów i jednej pary bielizny. Julia, która porzuciła wiarę w miłość i w ogóle we wszystko, nie ma już nic więcej do stracenia, decyduje się jechać. W niesamowitym luksusowym spa, ona i kilka innych, zwyczajnych kobiet, przeżywają przygodę życia. Zostają tam przez 3 tygodnie a po powrocie nic nie jest już takie samo… Już nigdy żaden facet ich nie zostawi.

„Szkoła żon” to moim zdaniem najsłabsza książka Magdaleny Witkiewicz. Jestem rozczarowana.  Wydaje  mi się, że autorka nie miała potrzeby napisania powieści erotycznej. Jednak skusiła się, gdy wydawnictwo jej to zaproponowało. Niestety  widać na każdej stronie, że powieść była pisana na zamówienie. Ten pomysł nie przyszedł sam - temat jest - więc trzeba było coś wymyślić i zaczęło się kombinowanie. Niestety. Nie ma tu wciągającej historii, wszystko jest banalne i sztuczne, naciągnięte do granic możliwości. Postacie płytkie i infantylne. Dialogi nudne i o niczym. Powieść erotyczna powinna  działać na zmysły a po tekście „...ich języki splatały się niczym wodorosty, które wyglądały z tafli jeziora..." miłości raczej się odechciewa. Żenada.  Autorka, którą zawsze chwalę za ładny język, tutaj raczej się nie popisała. Okładka książki też byle jaka. 
Gdybym od „Szkoły żon” zaczynała lekturę powieści Magdaleny Witkiewicz,  po kolejne z pewnością bym nie sięgnęła. To mierne czytadło.  Szkoda na nią czasu.

Powieści Magdaleny Witkiewicz, o których pisałam na blogu:
Moja ocena: droga przez mękę - (1/6)


Magdalena Witkiewicz
Szkoła żon
Wydawnictwo Filia
Poznań 2013
s. 253

piątek, 25 grudnia 2015

PIERWSZA NA LIŚCIE - Magdalena Witkiewicz



Na okładce czytamy: Historia przyjaźni, która po latach rodzi się na nowo, miłości, która wybucha gwałtownie i niespodziewanie… Mimo niezagojonych ran, dawnych zdrad i upływającego czasu, przyjaźń powróciła. Powróciła z wielką mocą, która kruszy góry, sprawia, że niemożliwe staje się możliwe. Opowieść o trudnych wyborach, które mogą podarować komuś życie, o przebaczeniu i zrozumieniu oraz o wielkiej nadziei i sile kobiet. Czy najbliższej przyjaciółce potrafiłabyś wybaczyć wszystko? Mimo tego, że zabrała Tobie to, co kochałaś najbardziej? A gdyby jej wybór okazał się błędem? A gdyby jej dni były policzone? Ina myślała, że przeszłość zostawiła daleko za sobą. Teraz jej życie przebiegało tak, jak sobie tego życzyła. Czasem zapraszała do niego mężczyzn, ale tylko na chwilę. Patrycja w każdej chwili mogła wszystko stracić. Los postawił przed nią najtrudniejsze z zadań. Jak w ciągu kilku tygodni nauczyć ukochane córki jak żyć? Karola musiała wziąć sprawy w swoje ręce. Wyruszyła w podróż aby odnaleźć pierwszą na liście. Odnalazła. Ale wraz z nią wróciły bolesne wspomnienia.

Kolejna powieść Magdaleny Witkiewicz i  znowu zachwyt. Są takie książki po przeczytaniu, których ma się niedosyt i ta właśnie taka jest. Tak bardzo mi się podobała,  że pobiegłam do księgarni i kupiłam „Po prostu bądź” tej autorki.  „Pierwsza na liście” to powieść o życiu. A Magdalena Witkiewicz doskonale o nim pisać umie. Nie jest to ani banalne, ani patetyczne,  ani przesłodzone. Bardzo prosto mówi o rzeczach ważnych.  Na pierwszy plan wysuwa się przyjaźń. A o taką prawdziwą bardzo trudno we współczesnym świecie. Historia każdej bohaterki wciąga.  Książka bardzo optymistyczna, w sam raz dla smutasów, momentalnie poprawia nastrój. Od tej książki ciężko się  oderwać.  Książka dopracowana w każdym szczególe, bo i okładka kapitalna, i ładny, poprawny język. Chciałabym się do czegoś przyczepić, ale nie ma do czego:-) . 

Powieści Magdaleny Witkiewicz, o których pisałam na blogu:
Moralność pani Piontek
Zamek na piasku


Moja ocena: biegnij do biblioteki:-)  (6/6)


Magdalena Witkiewicz
Pierwsza na liście
Wydawnictwo Filia
Poznań 2015
s. 335

niedziela, 29 listopada 2015

MORALNOŚĆ PANI PIONTEK - Magdalena Witkiewicz


Na okładce czytamy: Przezabawna, słodko gorzka historia lekarza ginekologa, Augustyna Poniatowskiego, jego upiornej mamuśki, pani Piontek oraz kobiet jego życia. Gertruda Poniatowska. De domo Piontek. Ekscentryczna kobieta, harpia i pirania, od której chcą trzymać się z daleka ci, których chciałaby mieć blisko, a lgną do niej tacy, przed którymi zamyka drzwi.  Kocha szpilki, drogie tkaniny i kawę w eleganckich filiżankach. A najbardziej swojego syna, nazwanego na cześć króla, Augustynem. Augustyn marzy jednak, by miłość matki nie oplatała go niczym macki. Wyprowadza się do wynajętego mieszkania i omyłkowo zamieszkuje tam z pewną Anulą.   Romuald, mąż Gertrudy pozazdrości synowi. Sprytnie zrobi wszystko, by to Gertruda go porzuciła. Bo przecież takich kobiet jak ona się nie porzuca...  W najgorszym życiowym momencie Gertrudy do sąsiedztwa wprowadza się na pozór spokojna rodzina. Rodzice są bardzo zajęci, ale... Przecież dom obok, a właściwie za ścianą bliźniaka mieszka Gertruda, urocza starsza pani, którą można przecież czasem zająć się dziećmi...

Gdy zaczęłam czytać miałam mieszane uczucia. Kolejna banalna historia z ckliwym zakończeniem z szeroko pojętej literatury kobiecej.  I trochę się na Magdalenę Witkiewicz wkurzyłam, że spod jej ręki wyszło takie byle co.  Jednak im dalej czytałam, tym bardziej byłam do tej książki przekonana. Może i książka przewidywalna, a historia w niej opowiedziana uproszczona, jednak autorka doskonale oddała toksyczną relację nadopiekuńczej matki i syna. Przedstawiła ją  z przymrużeniem oka i cudownie przerysowała bohaterów. Romuald (safanduła, podejmujący próbę uniezależnienia się) i Gertruda (harpia, dla której najważniejsze są pozory) - to naprawdę dobre karykatury. Jeżeli miała być to satyra, to Magdalenie Witkiewicz się ona udała:-) 
„Moralność pani Piontek” napisana jest ładnym, poprawnym językiem, chociaż momentami przeszkadzały mi powtórzenia. Okładka mnie zachwyciła.
Powieść dobra na odstresowanie i przyjemne spędzenie wieczoru. Ma kilka niedociągnięć, ale można ją przeczytać.



Moja ocena: warto przeczytać - (4,5/6) 


Magdalena Witkiewicz
Moralność pani Piontek
Wydawnictwo Filia
Poznań 2015
s. 294





niedziela, 12 stycznia 2014

ZAMEK Z PIASKU


Na okładce czytamy: Przyjaźń, miłość ślub, dziecko... Wszystko wydaje się proste, ale… mimo miesięcy starań Weronika nie może zostać mamą. Seks już jej nie cieszy, pozostają ból, rozczarowanie, samotność. I wtedy w życiu bohaterki pojawia się ten trzeci. Przyjaciel. Wystarczy jedna chwila, by jej marzenie się spełniło... Tworzenie wzajemnych relacji to jak budowanie zamku z piasku. Nieustannie trzeba o niego dbać, by nie runął… I by nikt nie wszedł w niego butami… Nie można na chwilę spuścić go z oczu. Związek pomiędzy dwojgiem ludzi również bywa kruchy. Tak jak zamek z piasku. Gdy odwrócisz głowę, może zalać go morska fala. Wtedy pozostanie tylko słona morska woda – albo słone łzy.

Fantastyczna książka. Czytałam ją w każdej wolnej chwili i żałuję, że była taka krótka. Wydawałoby się temat oklepany - ona, on i ten drugi. Jednak ta powieść ma w sobie coś. Jest niebanalna. Wzrusza, bawi i daje do myślenia. Napisana prostym, ładnym językiem, bez wyszukanych metafor i językowych udziwnień. Czyta się ją doskonale. Podoba mi się też okładka. Moim zdaniem jest to jedna z lepszych książek minionego roku. Mnie urzekła. Gorąco polecam:-)

Moja ocena: biegnij do biblioteki:-)  (6/6)

Magdalena Witkiewicz
Zamek z piasku
Wydawnictwo Filia
Poznań 2013
s. 278