Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura australijska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura australijska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 stycznia 2015

FETYSZ - Tara Moss

Na okładce czytamy: Makedde Vanderwall, 25-letnia kanadyjska modelka i studentka psychologii sądowej, przybywa do Australii na sesję zdjęciową. Dowiaduje się tam, że inna modelka - jej przyjaciółka, Cahterine - została brutalnie zamordowana. Wkrótce okazuje się, że Catherine może być jedną z wielu ofiar seryjnego mordercy. Makedde rozpoczyna własne śledztwo i nawiązuje znajomość z przystojnym policjantem, Andym Flynnem. W czasie lektury poznajemy od podszewki świat modelek i tajniki śledztw policyjnych. Wszystko to w atrakcyjnej scenerii zimowego Sydney...
Intrygujący tytuł, australijski kryminał, zimowe Sydney to  mnie kupiło. Nim się obejrzałam płaciłam za książkę.  Zabrałam ją na urlop i o dziwo wcale nie wbiła mnie w fotel. Czytałam ją tylko wtedy gdy nic lepszego nie miałam pod ręką.  Wyszło na to, że ta powieść to przeciętny kryminał, chociaż nie można się do niczego przyczepić. Wszystko co w dobrej powieści detektywistycznej powinno być  - jest. Pomysł ciekawy, fabuła przemyślana, elementy zaskoczenia i zaskakujące zwroty akcji, morderca trudny do odgadnięcia. Bohaterowie też niczego sobie: Makedde Vanderwall – córka kanadyjskiego policjanta, studentka psychologii sądowej i modelka – takie połączenie gwarantuje nietuzinkową postać. Chociaż momentami wkurza, to jednak nie da się jej nie lubić. Mroczny i charyzmatyczny policjant Andy Flynn. I morderca - kolekcjoner szpilek, który wydał mi się najbardziej interesującą postacią w powieści. Jedyne czego mi w tej powieści brakowało to zimowe Sydney – zdecydowanie liczyłam na więcej. Uwagi techniczne: okładka przyciąga uwagę,  książkę dobrze się czyta bo krój pisma i interlinia odpowiednio dobrane. Za to duży plus dla wydawnictwa.  
„Fetysz” to nie jest kryminał który zapamiętam i do którego wrócę.  Nie wiem też czy sięgnę po kolejne historie z Makedde Vanderwall w roli głównej chociaż tytuły „Rozłam” i „Żądza” brzmią atrakcyjnie.

Moja ocena: można przeczytać gdy nie ma co czytać (3/6)


Tara Moss
Fetysz
Wydawnictwo Vesper
Poznań 2013
s. 378

sobota, 22 marca 2014

STRAŻNIK TAJEMNIC




Na okładce czytamy: Angielska prowincja, rok 1961. Szesnastoletnia Laurel Nicolson wymyka się z przyjęcia urodzinowego i chowa w domku na drzewie, by samotnie snuć marzenia o chłopcu imieniem Billy, o przeprowadzce do Londynu i o swojej zawodowej przyszłości. W pewnym momencie widzi nieznajomego mężczyznę, zbliżającego się do domu i podejmującego rozmowę z jej matką, która przystanęła w otwartych drzwiach z małym dzieckiem na rękach. Chwilę później dziewczyna jest świadkiem szokującej zbrodni, której obraz położy się cieniem na jej dalszym życiu. Anglia, rok 2011. Laurel, po latach pełnej sukcesów kariery aktorskiej, spotyka się z siostrami w domu rodzinnym w Suffolk, by wspólnie świętować dziewięćdziesiąte urodziny umierającej matki, Dorothy. Laurel zdaje sobie sprawę, że to jej ostatnia szansa na wyjaśnienie zagadki morderstwa sprzed pięćdziesięciu lat – nieuleczonej traumy z okresu dzieciństwa. Niczym puzzle składa fragmenty mrocznej tajemnicy, której korzenie sięgają początku II wojny światowej i trwających dwa lata bombardowań Londynu. Tragiczna przeszłość powraca we wspomnieniach matki i bliskich jej osób: splątane losy trójki młodych ludzi z zupełnie różnych światów, Dorothy, Vivien i Jimmy'ego. Historia przyjaźni i miłości wystawionych przez los na ciężką próbę.

Do trzech razy sztuka. Moje trzecie spotkanie z Kate Morton. Cieszę się, że nie odłożyłam tej książki na półkę, bo to jest bardzo dobra powieść. Pomysł doskonały, dopracowany w każdym szczególe, a zakończenie naprawdę zaskakujące. Rozwiązanie zagadki, dla mnie,  jest nie do przewidzenia i za to duże brawa dla autorki. Każdy z bohaterów - Dorothy, Vivien, Jimmy -  przemyślany, nietuzinkowy, z ciekawą osobowością. Zdecydowanie mocniejszą stroną książki jest ta część, która dzieje się w przeszłości.  Część dziejąca się współcześnie umyka. Kate Morton to mistrzyni klimatu. Perfekcyjnie przedstawia atmosferę wojennego Londynu i angielskiej prowincji. Jedynie do czego mogłabym się przyczepić to akcja, która toczy się  leniwie. Niektóre opisy były też trochę nużące. Na te niedociągnięcia przymykam oko, bo książka bardzo wciąga, trudno się od niej oderwać. Powieść napisana ładnym językiem. Okładka nie przyciąga uwagi, jest typowa dla literatury kobiecej i gubi się. 
Książka, której nie dawałam, szans okazała się bardzo dobra. Z czystym sumieniem, mogę więc ją gorąco polecić.

Moja ocena: polecam (5,5/6)

Kate Morton
Strażnik tajemnic

Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz
Warszawa 2013
s. 556

niedziela, 9 lutego 2014

ZAPOMNIANY OGRÓD


Na okładce czytamy: Rok 1913. Porzucona przez nieznajomą kobietę na statku  płynącym z Londynu do Australii mała dziewczynka zostaje przygarnięta przez bezdzietne małżeństwo. W dniu swoich 21 urodzin Neil O'Connor dowiaduje się od przybranego ojca, że jest podrzutkiem. Wiele lat później powraca do Anglii, by odkryć prawdę o swoim pochodzeniu, o matce której nie pamięta. W 2005 roku - do Kornwalii - wyrusza jej wnuczka, Cassandra. Dzięki zapiskom babci odsłania kolejne fragmenty mrocznej układanki, poznaje losy, które połączył pakt milczenia. Klucz do przeszłości  leży w wybudowanej na szczycie klifu starej chatce i otaczającym ją sekretnym ogrodzie, wiekowym dworze należącym do arystokratycznej rodziny Mountrachet i tajemniczym labiryncie.

„Zapomniany ogród” to druga książka Kate Morton, którą przeczytałam. Zdaniem wielu jest to najlepsza książka tej autorki. Powieść w pełni przemyślana. Pomysł ciekawy, niebanalny, finał może zaskoczyć. Postaci intrygujące, świetnie wykreowane - doskonały czarny charakter  Adeline Mountachet. Język poprawny. W sumie trudno się do czegoś przyczepić. Jednak, dla mnie, w powieściach Kate Morton nie ma magii. Czegoś co nie pozwoli mi się od nich  oderwać. Książkę czytałam na raty. Były chwile kiedy mnie nudziła. Akcja toczyła się zbyt wolno. Domyśliłam się też rozwiązania zagadki.  Natomiast bardzo podobały mi się opisy Kornwalii. W tworzeniu atmosfery Kate Morton nie ma sobie równych.
Książka mnie nie zachwyciła. Na półce leży już „Strażnik tajemnic” i zastanawiam się czy ją przeczytam. 

Moja ocena: można przeczytać, gdy nie ma co czytać (3,5/6)

Kate Morton
Zapomniany ogród
.
Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz
Warszawa 2009
s. 533






niedziela, 21 lipca 2013

DOM W RIVERTON


Na okładce czytamy:
Lato 1924
W wieczór hucznego przyjęcia w rezydencji w Riverton nad brzegiem pobliskiego jeziora pewien młody poeta gonie od rewolwerowej kuli. Siostry Hannah i Emmeline Hartford, które jako jedyne są świadkami tego wydarzenia, nigdy więcej się nie zobaczą.
Zima 1999
Młoda reżyserka filmu o samobójstwie poety odwiedza 98-letnią Grace Bradley, która w młodości pracowała jako służąca w rezydencji Riverton. Nagle budzą się duchy przeszłości i powracają wspomnienia zepchnięte w najdalsze zakątki umysłu Grace. Czy wyjdzie na jaw wstrząsająca tajemnica i prawda o wydarzeniu, którego nigdy nie zdołała wymazać z pamięci.

Najtrudniej jest pisać o książce poprawnej aż do bólu. Jest w niej wszystko co być powinno.  Zaskakujące rozwiązanie zagadki, które poznajemy na końcu książki. Nietuzinkowi bohaterowie - każdy z nich jest ciekawą osobowością. Doskonale oddana jest atmosfera tytułowego domu oraz klimat lat międzywojennych. Fajne jest też to, że książka dzieje się w dwóch płaszczyznach czasowych. Wydawałoby się murowany hit. Jednak nie dla mnie. Zabrakło przysłowiowej magii. Czegoś co sprawia, że książka uwodzi. Powieść momentami mnie nużyła - zbyt długie opisy. Zbyt wiele rozpoczętych wątków - gdy książkę odłożyłam na kilka dni - gubiłam się w nich. Rozwiązanie niektórych tajemnic umykało w natłoku informacji. Nie odpowiadała mi też bardzo spokojna akcja powieści. Uwagi techniczne. Trafiło się kilka literówek.
Książkę można przeczytać, ale czy trzeba? Moim zdaniem - niekoniecznie.

Moja ocena: można przeczytać, gdy nie ma co czytać (3,5/6)

Kate Morton
Dom w Riverton
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA
Warszawa 2007
s. 570