Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Zimny-Louis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Zimny-Louis. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 maja 2017

KILKA PRZYPADKÓW SZCZĘŚLIWYCH - Magdalena Zimny-Louis



Na okładce czytamy: Gdyby Jose Torres nie kupił porcelanowego kubka w Barcelonie, siedemnaście rodzin w Torreguadiaro nie straciłoby dwa dni później dachu nad głową, a Monta nie wyjechałaby z Hiszpanii w pośpiechu i desperacji, wybierając na chybił trafił kraj jej kolejnego przystanku życiowego. Gdyby mój ojciec Florian Duda posłuchał rodziców i prosto z lotniska udał się do ciotki Rity, tak jak było umówione, nie poznałby swojej przyszłej żony Glorii. W wyniku tego niepoznania, świat byłby uboższy o jedno istnienie – moje. Gdyby Damian Rogalik nie został zamordowany w wigilijną noc na parkingu klubu tenisowego położonego w północnej części Londynu, a Monta Kolaczenko nie straciłaby życia w wyniku jakiejś podejrzanej igraszki, nigdy nie określonej jako czynność seksualna, ja, Emma Duda nie wyemigrowałabym do Polski. Gdybym drugiego dnia pobytu w Polsce nie udała się na groby dziadków, pewnie nie wylądowałabym akurat w tym Mieście, tylko osiedliła się w Krakowie zgodnie z planami ułożonymi podczas tygodni wściekłości.  Jedno nieważne zdarzenie pociąga za sobą lawinę, zanim się zorientowałam poprowadziło mnie w bok, nie tam gdzie zamierzałam iść.

Moim zdaniem: Pierwsza książka Magdaleny Zimny-Louis bardzo mi się podobała. Tą niestety jestem trochę rozczarowana. Jak dla mnie za dużo wątków, niektóre trochę naciągane jakby wymyślone na  siłę. Gdy wracałam do książki gubiłam się. Taki pomysł na książkę  do mnie nie przemówił. Cała opowieść mnie nie wciągnęła. Momentami się nudziłam. Bohaterowie nie do końca dopracowani - przez dużą ilość opowiadanych historii  słabo możemy ich poznać. Autorka chciała udowodnić, że życiem rządzi przypadek, jednak słabo jej to wyszło. Plusik za pomysłowość przy tworzeniu imion i nazwisk bohaterów - uśmiałam się do łez. Język ok, chociaż bywały fragmenty które mnie raziły. Czy książkę polecam - raczej nie. Można ją przeczytać gdy nie ma co czytać.

Moja ocena: można przeczytać gdy nie ma co czytać (3/6) 

Tutaj piszę o„Poli”

Magdalena Zimny-Louis
Kilka przypadków szczęśliwych
Prószyński i S-ka 
Warszawa 2014
s. 430

niedziela, 26 maja 2013

POLA


Na okładce czytamy: Tosia Pogorzelska jest pełną werwy i energii miłośniczką egzotycznych mieszanek herbat, wyśmienitą kucharką oraz posiadaczką wyostrzonego zmysłu obserwacji. Obdarzona została ponadto ogromną mądrością życiową, dowcipem i... ciętym językiem.
Tytułowa Pola to natomiast postać rodem z przedwojennych powieści - ciotka, która wpłynęła na losy Tosi i jej rodziny, i za którą wszyscy tęsknią, poszukując własnej recepty na szczęście...

Opis nic mi nie mówił. Książkę wypożyczyłam tylko dlatego, że Tosia, tak jak ja, jest miłośniczką egzotycznych herbat. Plusy. Nie spodziewałam się, że będzie to doskonale opowiedziana  historia, od której nie można się oderwać. Czytałam ją z niesamowitą przyjemnością. Teraz  gdy jest moda  na sagi rodzinne, a półki w księgarniach się od nich uginają, trudno jest znaleźć  interesującą historię, większość to powielanie schematów. A ta książka, jest nie tylko ciekawa, ale też wzrusza, bawi i zaskakuje. Pomysł  bardzo prosty - starsza kobieta opowiada historię życia: swojego i ciotki Poli. I właśnie te dwie postacie są najmocniejszą stroną powieści. Naszkicowane barwnie i z polotem a jednocześnie obie bardzo naturalne. Tosia - narratorka,  nieszablonowa staruszka i Pola - kwintesencja przedwojennej kobiecości. Tosia - ciepła, dowcipna, stojąca na straży rodziny. Pola - światowa, elegancka, mająca ogromny wpływ na życie siostrzenicy. Atutem książki jest też to, że autorka  perfekcyjnie splata wątki. Zgrabnie łączy przeszłość z teraźniejszością. Snuje wciągającą,  plastyczną opowieść, bez nużących opisów. Minusy. Słabą stroną powieści jest język. W stopce nie jest wymieniona korekta. Czyżby jej nie było? Zdarzają się literówki, zła odmiana wyrazów, nowomowa czy udziwnione przenośnie. Jednak najbardziej zaskoczyło mnie  umiejscowienie AGH w Katowicach i pojawienie się Wiesława Gomułki (Władysław Gomułka pseudonim Wiesław). Mam tylko nadzieję, że był to celowy zabieg autorki, a nie błąd, który został przeoczony. Na to nie jestem w stanie przymknąć oczu. Jednak mimo tych niedociągnięć książka jest fantastyczna.
Powieść chwyta za serce. Koniecznie trzeba ją przeczytać:-)

Moja ocena: polecam! - (5/6)
 
Magdalena Zimny-Louis
Pola
Wydawnictwo Replika
Zakrzewo 2012
s. 423